Zima zła, leń, byczenie się!
Cóż za wspaniały dzień. Po wczorajszej imprezie dzisiaj cały dzień naginam w piżamie. Czytam, słucham muzyki, chodzę do toalety, leżę w łóżku. Przed chwilą skończyłem czytać gazetę, która wręcz zaskakująco się czyta biorąc pod uwagę, że jest piątkowa. Teraz wdupiam bałwanka z marcepanu, który został ze świąt i piszę ten tekst. W zanadrzu mam inny - moim zdaniem - ciekawy tekst, który musiałem podzielić na dwie raty. No i podsumowanie 2007 wypadało by zrobić. Moim skromnym zdaniem rok 2007 był znacznie lepszy niż rok 2006. Spełniło się to, co życzy drugiemu prawie każdy: “Oby ten rok był lepszy od poprzedniego”. Jeżeli to życzenie spełni się w tym roku to będzie naprawdę nieźle!
Za oknem niemiłosiernie biało, nienawidzę tego. Myślałem, że cała najgorsza zima już za mną. Myślałem sobie, że już po grudniu, teraz będzie lżej. Myślałem, że w tym roku co do zimy się udało i obeszła moje miasto bokiem. Niestety. Minusy na termometrze, wychodzenie z ciepłego łóżka do bijącego chłodem kibla. No i wychodzi człowiek z domu a tam jest ciemno, para z buzi i patrzenie pod nogi. Och, ileż to razy w życiu poleciałem na glebę. Ale to jeszcze nic, jednej rzeczy nienawidzę w zimie ponad wszystko. Są to mianowicie zimne powiewy, która wlatują do tramwaju. Siedzi człowiek w środku pojazdu a przez otwarte drzwi wlatuje wiatr, przeszywający całe ciało. Sutki z kamienia, gęsia skórka i wzdrygnięcie się.
Ale są i dobre strony zimy, takie jak dzisiaj. Mogę grzać się pod pierzyną, mogę wlewać w siebie herbatę, mogę oparty o kaloryfer oglądać jak prószy. Mogę myśleć o wszystkim z perspektywy w jakiej chciałbym się znaleźć zawsze, gdy czekam na autobus albo gdy idę chodnikiem.
Tak, w zimnie każdy chce być domatorem.
Ale po co rozdrapywać takie pierdoły? Przepraszam, po prostu w takie dni jak ten poza ciepłem czuję nudę. Na która nie działa żaden telewizor.
ja tylko przypominam, że de facto grudzień jest miesiącem zimowym, jako, że zima się w grudniu dopiero zaczyna, 22. mianowicie… ;). fakt jednak faktem, lód na ulicach ssie niebywale. viva la Globalne Ocieplenie!
Komentarz napisany przez: mihoo — styczeń 7, 2008 o 2:11 po południu