TheElder.net - Domator

niedziela 19 listopada 2006 , 9:32 po południu

Weekend u Domatora

Autor: Domator

Piątek 17/11/06
Wrocław na mnie czekał. Słyszałem już wołanie tego miasta, wołanie tych dwóch śmiesznych armat i czołgu, które widziałem dwa razy gdy tam byłem. Słyszałem też wołanie fanów, zapraszających na spotkanie. Zapowiedziały się same znakomitości.
Właśnie wracałem ze szkoły, gdy zadzwonił telefon, na wyświetlaczu pojawiło się “! Zax ! PSX” (nazwa wiąże się z pewną starą historią). Zaproponował mi pójście po bilety. Niestety, stało się tak, że Wrocław okazał się dla mnie nie osiągalny. Od kilkunastu dni towarzyszy mi totalny brak kasy, nawet nie wiem co mógłbym sprzedać. A nie chcę się zapożyczać.
Dzień okazał się jednak udany, stałem się posiadaczem płyty “Live To Win” Stanley’a. Co z tego, że była w sieci i nie wyszła jeszcze w Polsce. Już stoi u mnie na półce.

Sobota 18/11/06
Wiedziałem, że ten dzień będzie lekko nudnawy. Nie zrozumcie mnie źle, ja lubię, ba, uwielbiam nic nie robić. Tylko chodziło za mną to, że Zax, Burzol i kto tam jeszcze bawią się teraz we Wrocławiu a ja siedzę w domu nic nie robiąc. Pomyślałem, że odkuje się w grudniu na naszym jubileuszowym XXX spotkaniu w Poznaniu. Ponoć ma być mnóstwo ludzi z całej Polski.

Problem leżał też gdzieś indziej. Otóż skończyłem czytać Kerouac’a (”Podziemni” i “Pic“) oraz Bukowskiego (”Na południe od nigdzie“) i musiałem dobrać jakieś nowe książki. Jak wspomniałem wyżej jestem spłukany, więc stosik nieprzeczytanych książek zmalał do jednej. Wziąłem więc z braku wyboru ostatnią - “Wizje Gerarda“. Też Kerouac. Skoro tak to drugi musi być Bukowski, by powtórzyć zestaw :) Trafiło na “Najpiekniejszą dziewczynę w mieście“. Cholera, lubię ich.

Niedziela 19/11/06
Dziś skupiłem się na “pracy” w Internecie. Wszak wypadało by wreszcie zaktualizować stronę z bootlegami. Nie było aktualizacji listy, opisów DVD i nowych wymian od dłuższego czasu. W sumie to zrozumiałe. Postawiłem na HTMLa, który jest szalenie mozolny. Wszystko powielasz i uzupełniasz ręcznie. To raz. Dwa to fakt, iż wiele płyt ostatnimi czasy jak się przekonałem jest zepsutych lub zawiera tajemnicze błędy. Nikt się nie wymienia na zepsute bootlegi. Trzecim powodem są znowu pieniądze. Na wymiany trzeba mieć pieniądze, chociażby głupie 5 zł żeby wysłać komuś paczkę nie mówiąc już o kupnie płyt itp.
Wiec dorywam się rano do komputera, z góra płyt, gotowy na aktualkę. Ledwie co się zadomowiłem, odpaliłem Notepada++ żeby coś tam zmienić i bum. Internet nieczynny. Czyżby to przez to, że całą noc ściągałem komiksy, muzykę i niedostępny w Europie bonusowy dysk DVD z KISSOLOGY z nieznanym wcześniej koncertem Largo 77? Postanowiłem zadzwonić na Błękitną Linię (kto wymyślił ta nazwę?!) i dowiedziałem się, że po prostu jest awaria… Znowu.
Poszedłem zrobić kupę i wtedy wpadłem na pomysł na tą notkę. Przecież dawno nie było porządnej notki z prawdziwego zdarzenia! Wziąłem zeszyt na kibel i tam zacząłem pisać. Przez uchylone okno słyszałem księdza mówiącego przez mikrofon. Co to za czasy, żeby nawet srając człowiek słyszał księdza… Takie są uroki mieszkania o ulice od kościoła. Nawiasem mówiąc to tuż za płotem mam bezhabitowy zakon sióstr imienia Jezus, które prowadza przedszkole. To nie żart, a szkoda. Czasami szlag mnie trafia.
Ludzie wracający z kościoła są dziwni. Całymi rodzinami, rutynowo, elegancko, co niedzielę tam idą. A wracając rozglądają się na wszystkie strony świata czy może ich jakiś sąsiad nie widzi.

Jest 14:44 i Internet wciąż jest dla mnie nieosiągalny. Po nie udanej sesji w “Lego Star Wars II” zabieram się za “Dark Times #1” (recenzja wkrótce).

Już o 15:00 (równo!) kończę czytanie. Zabieram się więc do Civil War.

Kiedy i o 17:00 nie było Internetu po raz kolejny dotarło do mnie, że jestem uzależniony. Tak, wiem, wy też. Ale z czego to wynika? Czy może nie tyle z konieczności prześledzenia kolejnych newsów czy obejrzenia towarów na Allegro ale z chęci komunikacji? Komunikacja. Znajomi z Sieci. Nie widzą cię, nie widzisz ich, ale łączy was coś innego niż z tymi ze szkoły czy pracy. Bo tych w Sieci znasz z wyboru. Chodzenie do jednej klasy to nie wybór lecz mus. W Internecie wyłapujesz ludzi w miejscach gdzie łączą was te same rzeczy. W moim przypadku są to zainteresowania: KISS, Star Wars, książki, komiksy…

Zgubiłem watek wynosząc śmieci. Chyba temat znajomości internetowych rozwinę bardziej w innym wpisie.
Ale wychodząc z kubłem znowu miałem okazję przekonać się w jakiej okolicy mieszkam. Dym, SMOG, śmierdzący jakby ludzie nie palili drewnem czy węglem ale… bo ja wiem? Folią? Śmieciami? Zwłokami?

Była 17:40 gdy wyjąłem swoje stare maszynopisy. Przeglądałem je i myślałem “Boże, jak można tak pisać?”. Wiele z nich poszło na makulaturę, kilka (naprawdę niewiele) sobie zostawiłem, by przepisać je i zasilić TheElder.net.

Wreszcie o 18:05 mogę się połączyć i opublikować wypociny pisane cały dzień…

…By przy logowaniu być świadkiem kolejnego padu. W takich chwilach naprawdę nie wiem jak zareagować.

* * *

Komentarze » (0) »

Brak komentarzy.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URI

Shout It Out Loud!








"Jestem tak spłukany, że nawet nie próbuję się wykręcać."
Tom Waits
BYKOM STOP!Spam Karma 2.3GET FIREFOX!Powered by WordPress