Szatniarz.
Załamałem się dzisiejszym dniem.
Siedziałem od 7:20 w szatni i podawałem lub odwieszałem kurtki dając im numerek. Bo ekonomiczniej jest raz na jakiś czas brać dwóch uczniów co by robili za murzynów niż zatrudnić jednego pajaca z którego dzieci by się śmiały, że przegrał życie i zapierdala jako szatniarz podając im drogie kurtki z haków :)
Wpierw mocowałem się 5 minut z kratą, żeby otworzyć kłódkę i włożyć z powrotem ale w inną dziurę. Potem policzyłem numerki przy haczykach, już na starcie brakowało ich kilka. Zaczęli się złazić pierwsi ludzie i rzucać mi kurtki.
Człowiek słyszy co chwilę “szybciej, kurwa” i dostaje do łapy numerek.
Kilka co ciekawszych sytuacji:
- Jedna dziewczyna poprosiła o szczęśliwą liczbę.
- Jeden koleś koniecznie chciał numer “69″
- Dwóch mięśniaków chciało nas zniszczyć, dziękuję bogu za kraty
Pojebałem kurtki chyba z osiem razy, kilka leżało na ziemi, parę osób zostało bez kurtek.W pewnym momencie poczułem nawet wódkę od pani sprzątaczki.
- Czuję wódkę. - powiedziałem.
- Chyba żeś sam se chuchł i się odbiło - odpowiedziała natychmiast.
- Oj, uderz w stół…
Potem woźny ładnie sprawdził szatnie. Bilans to 19 zgubionych numerków, jedna kurtka, jeden zeszyt ćwiczeń oraz wciśnięta paczka po papierosach gdzieś pod ścianą (skąd?).
O widzę, że nie tylko w XII był ten uroczy zwyczaj dyżurów szatniowych. Debilne to strasznie, choć z drugiej strony zawsze to jakaś odmiana jest od zwyczajnego dnia szkolnego.
19 numerków zgubionych? Frapujące dla mnie jest ta ludzka zawiść, żeby kolekcjonować takie metalowe/plastikowe gówienka, tylko dlatego, że to szkoły więc koniecznie należy ukraść.
PS. Ale numer ze sprzątaczką dobry :D.
Komentarz napisany przez: Burzol — grudzień 22, 2006 o 11:28 po południu
Wiesz, a mnie dziwi jeszcze coś innego. Za zgubienie się płaci, całe 5 zł. Dla ucznia to piwo, albo paczka fajek. Jednak oni to zabierają, dziwiłem się czemu. Dziwiłem, aż do dzisiaj jak widziałem jak woźny rozlicza uczniów (a zgodnie z regulaminem pod koniec tygodnia robią bilans strat).
Woźny powiedział tylko: “dobra, spierdalajcie już bo muszę z żoną po jakieś owoce jeszcze jechać…”
Chyba straty następnej klasy już na starcie będą powiększone o nasze :D
Komentarz napisany przez: Domator — grudzień 22, 2006 o 11:37 po południu