Potwór profesora Hawkline’a - Western gotycki
Richard Gary Brautigan - ostatni bitnik, czy pisarz epoki dzieci kwiatów? Takie pytanie zadawało sobie wielu krytyków literackich i czytelników.
Odpowiedzi nie ma, jest za to książka - Potwór profesora Hawkline’a.

Uch, na nieco ponad 150 stronach Brautigan przedstawia historię dwóch rewolwerowców. Nie ma to właściwie większego znaczenia. Najdłuzszy rozdział miał chyba z 5 stron, rozdziałów jest mnóstwo, każdy osobno zatytułowany.
I oto fenomen Beat Generation, w pokoleniu które wrecz podziwiam. Krótka książka, która czytałem przez dwa miesiące. Krótkie rozdziały, które potrafią zabrać wiele czasu. I to wcale nie przez to, że sa napisane trudnym językiem. I do końca ta niepewność, czy przeczytało się coś szalenie skomplikowanego z przesłaniem czy coś co jest wynikiem narkotykowego eksperymentu. Jezeli rozpatrzyć to drugie, to przypadkowo dostaliśmy ksiązkę uniwersalną, do podpięcia pod wszystko. Nieźle.

A ze zwyczajnych spraw? No nie wiem, ale spróbuję.
Swoje wakacje uważam do tej pory za zmarnowane, cały czas siedzę w chacie. Jak jakiś nolife wydawało by się. A i tak dni mi lecą bardzo szybko, szkoda. Na szczęście w przyszłości szykuje się konkretny wypad co mnie cieszy.
Przegapiłem CorusCon (przy okazji, mają też bloga), tj. za późno odkryłem, że jest czas i są pieniądze (bo sam konwent odbywa się w weekend - 13-13 sierpnia). A szkoda, bo widzę fandom ma się stawić w licznej reprezentacji. Chyba pozostaje mi życzyć dobrej zabawy?

mysle że to czy ksiązka była wynikiem narkotykowego eksperymentu czy napisana z przesłaniem, to mało ważne bo mogła być tym i tym. Nie bedę sie za bardzo wypowiadac bo nie czytałam, ale wydaje mi się że możesz schować niepewnośc w buty, zmieniając perspektywe czytania książki. Powinienes skupić sie na treści a nie na stronie technicznej, jaki jest “cel jej napisania”. Jeśli skupisz sie na treści to wyciągniesz wnioski: było przesłanie czy eksperyment. Gdzie tu niepewnośc?
Komentarz napisany przez: Alice — sierpień 10, 2006 o 12:29 po południu
Nigdy nie skupiam się na stronie technicznej, gdyż się poprostu na tym nie znam.
Niepwenośc to coś w stylu “hm, ciekawe” i odłożenie książki na półkę, nic wielkiego ;)
Ale nie lubię książek którymi już na początku autor chciał naprawić swiat, zasiać rewolucję etc. Ta na szczęście taka nie jest. Tu poprostu połączył sobie troche tajemnicy i grozy z humorem i dostał ciekawy efekt. Bawił się ze słowami.
Komentarz napisany przez: Domator — sierpień 10, 2006 o 12:49 po południu