NOWY ROK
NOWY ROK, taki tytuł nosi wpis z bloga Kominka, którym pozwolę się oprzeć przy pisaniu tej notki. Link, który podałem wyżej zaprowadzi was właśnie do tamtej notki, wytnę z niej jeden ciekawy fragment:
Wczoraj najebałeś się jak świnia.
Sylwka spędziłeś na super-hiper imprezce, było bardzo dużo wódki, na łeb przypadało, no powiedzmy, półtora litra. Na zabawie były fajne dupy i w dodatku wszystkie na ciebie leciały. Wszystkim naokoło życzyłeś “szczęśliwego Nowego Roku”. Tuż przed północą wysłałeś smsy do znajomych, a chwilę po północy zadzwoniłeś do najbliższych. Chuj z tym, że już im raz składałeś życzenia. Musiałeś przecież opowiedzieć, jak to zajebiście się bawisz i wywróżyć, że tej nocy o własnych siłach na pewno nie wrócisz do domu. Następnie kontynuowałeś imprezę, na której chlanie przerywałeś mniej lub bardziej udanym ściemnianiem ledwo przytomnych panienek.Dzisiaj nic nie pamiętasz poza tym, że pamiętasz wszystko, łącznie z tym, że rzygałeś do wanny, a twoi koledzy sikali z balkonu. Jeśli organizowałeś imprezę, dzwonisz lub zaggadujesz do kumpli i utwierdzając ich w przekonaniu, że było zajebiście argumentujesz wyliczaniem ilości stłuczonych szklanek, zalanych mebli, pękniętych butelek i przypalonych dywanów. Rzecz jasna, połowę z tego zmyślasz.
Obowiązkowo dodajesz “kurwa, ale się najebałem, nic nie pamiętam”. I mimo że nie był to twój pierwszy raz z alkoholem, pytasz znajomych “co biorą na kaca?”. Łeb cię napierdala jak nigdy. Wymieniacie najnowsze poimprezowe ploteczki, obrabiacie dupę wszystkim jak leci, po czym kończycie gadkę prześcigając się w postękiwaniu, jaki to kurwa ciężki dzień dziś macie i już nigdy alkoholu do ust nie weźmiecie.
- Kominek
I cholera, dzisiejszy szkolny ranek był jakby żywcem wyjęty z tego tekstu! Ludzie, na słyszałem się niesamowitych kłamstw, kolorowywanych do przesady historyjek i opisów chyba dziesięciu lasek, które obciągały już w kiblu, gdy facet dopiero co skończył oddawać mocz. Słynne toasty, złożone z trzech kielonków wódki i kubka Martini wziętego na raz, niesamowite fajerwerki które wybuchały na balkonie sąsiada, domy obrócone w ruinę po balandze. Zgroza. Tylko dwie osoby miały jaja i powiedziały wprost - “Siedziałem w domu przed telewizorem…”. I tylko te dwie osoby pominęły swoje olbrzymie kace, gigantyczne bóle głowy i pustynię w ryju nad ranem.
A do tego wszystkiego cieszyłem się, że mój sylwester nie był tak gówniany, bym musiał połowę imprezy dorobić sobie w głowie. Dzięki Seishiro za miłą zabawę ;)

A ja dziękuję za ten telefon :] Nikomu poza wami się nie chciało do mnie zadzwonić, kurwa :P You fucking rule!!!111!1one11!
Szczęśliwego nowego. No.
:D
Komentarz napisany przez: Gunfan — styczeń 2, 2007 o 8:33 po południu
:D Wiesz Guf, myśmy (ja) dzwoniliśmy od wszystkich. W szczególnych przypadkach dawałem do telefonu Zaxa. Jest ci teraz cieplej w kroku? :D Niestety paru buców nie odebrało telefonów a niektórzy jak już odebrali to się zachowywali jak jebani królewicze :(
Niemniej: Do Siego raz jeszcze :)
Komentarz napisany przez: Domator — styczeń 3, 2007 o 12:10 przed południem
Ja nie odebrałem bo nie miałem pod ręką, więc prosze nie krzyczeć!
Komentarz napisany przez: Jackson — styczeń 3, 2007 o 8:29 po południu
też sie nasluchalem podobnych historii, pozdrawiam i szcześliwego roku wszystkim życze
Komentarz napisany przez: kristofer133 — styczeń 4, 2007 o 5:54 po południu