Magiczny kibelek
Parę dni temu
przytrafiło mi się coś, w co właściwie cały czas nie mogę uwierzyć.
Drzwi od ubikacji w domach mają zazwyczaj zamek, nieskomplikowanej konstrukcji, służący do tego, by nikt nie wszedł nam do łazienki podczas gdy my załatwiamy tam potrzeby lub myjemy się. Człowiek tak już jest skonstruowany, zazwyczaj wstydzi się pokazywać siebie nagiego innym. To chyba dobrze?
W każdym razie drzwi zamyka się od środka i nikt na zewnątrz do nas nie zajrzy. To dość oczywiste.
Niestety, tylko z moim talentem można zamknąć drzwi tak, by dało otworzyć je się tylko od zewnątrz!
Jakże się zdziwiłem, gdy po umyciu rąk szarpnąłem na zamknięcie a ono tylko się kręci w kółko.
Tak oto dokonałem cudu, zamykając się zniszczyłem zamek w ten sposób, żeby nie wyjść. Po 15-minutowym waleniu w drzwi w końcu ktoś sie obudził i otworzył mi drzwi.
Teraz na parapecie leżą dwa śrubokręty. A tak, w razie następnego cudu.

Więc Brenczu, to co Ci się przytrafiło zakrawa o pierwszoligowe filmy akcji rodem z Hollywood, a skąd wiesz, że któryś z domowników nie chciał Cię zabić, pozbawiając żarcia (śmierć głodowa), zagazowywując Cię czymś (cyklon B??), albo też innym nieludzkim sposobem pozbyć się Piotrusia z życia i targania fujary na świecie:D Yo!
Komentarz napisany przez: Krachu — listopad 10, 2007 o 6:28 po południu
nie jestes jedyny utalentowany - ja w wakacje zatrzasnelam sie w kiblu w pkp… na szczescie mialam ze soba telefon ;]
Komentarz napisany przez: anks — grudzień 7, 2007 o 8:15 po południu