
<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>

<channel>
	<title>TheElder.net - Domator</title>
	<atom:link href="http://www.theelder.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.theelder.net</link>
	<description></description>
	<pubDate>Wed, 23 Jul 2008 18:09:13 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5.1</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Zdmuchując wszystkie kurze</title>
		<link>http://www.theelder.net/zdmuchujac-wszystkie-kurze/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/zdmuchujac-wszystkie-kurze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Jul 2008 14:42:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/?p=341</guid>
		<description><![CDATA[Strzelił nam ponad miesiąc bez żadnej aktualizacji. Zaniedbałem to miejsce, zdążyło się trochę zakurzyć. I nie do końca wiem, czy starczy mi sił żeby jednak to miejsce rozruszać.
W lipcu i sierpniu zawsze czuje się znudzony. Taki chyba urok wakacji, że przez dwa miesiące nic mnie nie mobilizuje, nie napędza i nie karmi. Codziennie to samo, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Strzelił nam ponad miesiąc bez żadnej aktualizacji. Zaniedbałem to miejsce, zdążyło się trochę zakurzyć. I nie do końca wiem, czy starczy mi sił żeby jednak to miejsce rozruszać.<br />
W lipcu i sierpniu zawsze czuje się znudzony. Taki chyba urok wakacji, że przez dwa miesiące nic mnie nie mobilizuje, nie napędza i nie karmi. Codziennie to samo, dzień zaczyna się od 20, gdy spotykam się z kimś. Wypijam parę piw, wracam w nocy do domu, idę spać i gdy budzę się w południe muszę znowu jakoś dotrwać do tej 20.<br />
Palę papierosy za garażem i oglądam swoich 80-letnich sąsiadów, jak pracują dzień w dzień na ogrodzie, niezależnie od tego czy jest słonecznie czy jest pochmurno. Nie mają ogrodu pełnego kwiatów i trawy, lecz hodują warzywa. Podziwiam ich za to, że w takim wieku mają siłę by pielęgnować cały ten syf.</p>
<p><em>tutaj znika duża część tekstu</em></p>
<p>Po drodze miałem urodziny, <em>zabawa</em> udała się lepiej niż myślałem.<br />
Wszystko w ogóle powinno udawać się lepiej niż myślałem, a jednak jakoś dziwnie się to miesza.<br />
Nie mam siły, nie chce mi się, przepraszam. Może innym razem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/zdmuchujac-wszystkie-kurze/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>KISS!</title>
		<link>http://www.theelder.net/koncerty-kiss/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/koncerty-kiss/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 16:50:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/?p=329</guid>
		<description><![CDATA[Musze wam coś powiedzieć: uwielbiam KISS. To nie koniecznie będzie niespodzianką dla niektórych z was.
U mnie wszystko zaczęło się jakieś trzy albo cztery lata temu. Mój chrzestny zaczął kupować jakieś DVD muzyczne, z koncertami, teledyskami, wywiadami. Myśmy akurat kupili piękne DVD i chcieliśmy posprawdzać te wszystkie Dolby Surroundy i DTS-y. Tak się stało, że wśród [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Musze wam coś powiedzieć: uwielbiam KISS. To nie koniecznie będzie niespodzianką dla niektórych z was.<br />
U mnie wszystko zaczęło się jakieś trzy albo cztery lata temu. Mój chrzestny zaczął kupować jakieś <a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss4.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss4-96x300.jpg" alt="" title="kiss4" width="96" height="300" class="alignright size-medium wp-image-331" /></a>DVD muzyczne, z koncertami, teledyskami, wywiadami. Myśmy akurat kupili piękne DVD i chcieliśmy posprawdzać te wszystkie Dolby Surroundy i DTS-y. Tak się stało, że wśród tych płyt znalazło się DVD KISS, pięknie zatytułowane &#8220;Kiss my ass&#8221;. Postanowiłem spróbować, zachęcony negatywna oceną właściciela. Też mi się nie spodobało, przynajmniej na początku, a to dlatego, że zaczynało się czarno-białym koncertem z San Francisco z roku 1975. Gdy jednak pokazało się video z Detroit 1992, gdzie grali bez masek, <a href="http://www.youtube.com/watch?v=W9wOi7d1T8Y">piosenka Love Gun</a> skutecznie podbiła moje serce. A potem już wszystkie pobiły moje serce. I zaczęło się odkrywanie, bo wszystko było skryte wspaniałą tajemnicą. Dlaczego tu w maskach? Dlaczego tam bez? Dlaczego raz z takim gitarzystą, raz z innym. Dzisiaj mam to z bani, orientuję się.</p>
<p><a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss1.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss1-150x150.jpg" alt="" title="kiss1" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-332" /></a>Dla zespołu zaczęło się wszystko na początku lat siedemdziesiątych, gdy zaczynali jako Wicked Lester. W roku 1973 zaczynali jako KISS. Nie od początku szło gładko, ale oto świętujemy ich 35-lecie, w pełni glorii i chwały. Sprzedali 100 milionów płyt na świecie, ich logo warte jest ponad miliard dolarów, ich makijaże to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli dekady disco, gwiezdnych wojen i właśnie muzyki rockowej. To oni nagrali nieśmiertelny hit <em>I Was Made For Lovin&#8217; You</em>, który jest najczęściej coverowaną piosenka w historii Rock And Rolla. Jak każdy gigant, mieli swoje wzloty i upadki, płyty ciężkie i śmiesznie lekkie. Płyty dziwne i przewidywalne. Płyty wielkie i trochę mniejsze.<br />
Ale umówmy się, że po 35 latach na scenie są muzycznym trupem. Od 10 lat nie byli w studiu, nie wypuścili żadnego albumu. CO jakiś czas rzucają krążki koncertowe i jakieś DVD. Żyją z koncertów, odcinają od siebie kupony. Odtwarzają swój spektakl z najlepszych lat, tak jak teraz robi to np. Iron Maiden. Kwestia każdego z osobna, czy kupuje ten &#8220;wehikuł czasu&#8221;, czy woli nie oglądać zespołu na takim etapie, kiedy właściwie jest firmą a nie zwykłym zespołem muzycznym. Co ja mówię, KISS nigdy nie był zwykłym zespołem muzycznym.<a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss2.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss2-150x150.jpg" alt="" title="kiss2" width="150" height="150" class="alignright size-thumbnail wp-image-333" /></a><br />
Ja oczywiście w to wchodzę.<br />
Bo zaczęły się jakieś pogłoski, że przyjadą w europie. Cóż, każdy się napalił, bo nie było ich na starym kontynencie jakieś 8-9 lat. <a href="http://www.theelder.net/kiss-w-europie-w-2008/">Kiedy się potwierdziło</a>, byłem w niebie.<br />
Zdecydowałem się na koncerty w Pradze i Berlinie. I zdecydował bym się jeszcze raz. I jeszcze. I jeszcze. Nawet gdybym miał oddać nerkę, żeby mieć na bilet.<br />
Pominę wszystkie opisy związane z dojazdami, z rozmowami, ze spotykaniem fanów, z gadżetami i emocjami przed. Bo chociaż to wszystko było wspaniałe, to nie nudzi tylko osób bezpośrednio z tym związanych.</p>
<p>Pragnę też dodać, że poniższe opisy mogą być chaotyczne i doszczętnie subiektywne. Chaotyczne, bo trudno uporządkować sobie tak wielkie emocje (chociaż ten tekst jest poniekąd taką próbą, by to zrobić) a subiektywne, bo trudno zachować mi chociaż cień obiektywizmu przy tak ważnym dla mnie wydarzeniu. To tyle, tak na ostrzeżenie.</p>
<p><center><strong>Praga - 06.06.2008</strong></center></p>
<p>Miałem miejsca siedzące, z tego względu, że kiedy zamawiałem bilety ze sklepu to powiedzieli mi, że na Berlin stojące jeszcze mają ale do Pragi na razie nie ma. Ja w pełni gorączki wziąłem siedzące a później stojących pojawiło się bardzo dużo. No ale trudno, pomyślałem, wyszaleję się w Berlinie a w Pradze pooglądam i porównam z DVD, które mam w domu.<a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss31.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss31-150x150.jpg" alt="" title="kiss31" width="150" height="150" class="alignright size-thumbnail wp-image-334" /></a><br />
Kupiłem sobie koszulki, tourbooka i usiadłem z piwkiem na siedzonku. Powiedziałem sobie, że tylko jedno piwo bo jak mnie w środku dwu godzinnego koncertu nadusi pęcherz to chyba mi uszami poleci, bo za nic nie opuszczę nawet sekundy!<br />
Wpierw zagrał słaby support. Prawdę mówiąc był fatalny, trudno było o gorszy (A jednak! W Berlinie zagrała jeszcze większa kupa!). Zwinęli ich skromny sprzęt w kilkanaście minut, spuścili ogromną czarną kurtynę ze srebrnym logiem zespołu i puścili z głośników <em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=b3mi-bKtDGA">Won&#8217;t Get Fooled Again</a></em> zespołu The Who. KISS wziął parę rzeczy od The Who, głównie Stanley, ich frontman. Kręci podobnie jak Pete Townshed &#8220;młynki&#8221; ręką, gdy gra na gitarze. A gdy wychodzi z samym mikrofonem na konferansjerkę z publicznością, to podrzuca mikrofon i zawija go sobie wokół szyi, dokładnie jak Roger Daltrey.<br />
Kiedy utwór się kończył, ostatnie partie perkusji były już grane przez Erica Singera, bębniarza KISS który siedział na swoim miejscu. I wtedy po ciemnej sali zaczęły przesuwać się snopy światła i po chwili napięcia rozległ się krzyk &#8220;ALL RIGHT PRAGUE, YOU WANTED THE BEST, YOU GOT THE BEST! THE HOTTEST BAND IN THE WORLD - KISS!&#8221;.<br />
Gitary zaczęły grać <em>Deuce</em>, następnie wielki huk, mnóstwo świateł i kurtyna leci w dół. Widać scenę w całej okazałości, a zespół zjeżdża w dół na wielkiej metalowej płycie. Rozbiegają się po scenie, Gene Simmons krzyczy do mikrofonu &#8220;PRAHA!&#8221; i zaczyna się na dobre. Już nie ma odwrotu. KISS wszedł na scenę i nie zamierza brać jeńców.<br />
<a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss5.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss5-150x150.jpg" alt="" title="kiss5" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-335" /></a>To było dla mnie za silne. Można oglądać każdy ich koncert po sto razy, w najlepszych jakościach. Można rozpracować ich show, wiedzieć kiedy co zagrają, kiedy co wybuchnie. Ale i tak każda następna wybuch jest zaskoczeniem, głośność muzyki jest nieporównywalne i co najważniejsze - nie oddziela cię od zespołu szyba, ten cholerny ekran.<br />
Kiedy doszło do mnie - a doszło bardzo szybko - że to TEN KISS i że to CI muzycy, TEN Paul Stanley, TEN Gene Simmons i że właśnie jestem tam, gdzie chciałem być od długiego czasu to po prostu się ze szczęścia popłakałem. Miałem na twarzy ogromny uśmiech, a po policzkach leciały mi łzy. I tak do końca drugiej piosenki, czyli do <em>Strutter</em>.<br />
Bardzo ucieszyło mnie to, że zespół jest w dobrej formie, która na szczęście do czasu &#8220;moich&#8221; koncertów im wróciła. Niestety, słyszałem że wcześniej mieli problemy ze zdrowiem a słuchając ich poprzednich koncertów z trasy myślałem, że wypadną podobnie. Czyli nie za dobrze. Ale grunt, że trafiłem na tendencję zwyżkową.<br />
Kolejny plus to to, że grali prawie całą płytę <em>Alive!</em>, która jest moim totalnym numerem jeden. Prawie, bo wycięli trzy kawałki chyba po to, żeby każdy koncert mógł zmieścić się na dwa CD. I tu uwaga, po koncercie (jakieś 10 minut) sprzedawali oficjalnego bootlega na którym nagrany było show, z którego właśnie się wychodziło. Obłęd, technika poszła do przodu i dzięki temu chwile po można nabyć zajebistą pamiątkę.<br />
Koncert obfitował we wszystko, z czego znam KISS. Zespół, gdy daje koncert, czuje się jak ryba w wodzie. Ich zachowanie sceniczne jest na najwyższym poziomie, bo to właśnie koncerty rozsławiły ich na cały świat.<br />
W środku utworu <em>100,000 Years</em> perkusista mógł popisać się własnym solo. <em>Alive!</em> wyszło w roku 1975 i w zespole był wtedy Peter Criss, a nie Eric Singer. Jego umiejętności były znacznie bardziej ograniczone niż obecnego pałkera. Singer umiejętnie połączył swoje umiejętności z tradycją i w jego solo dało się słyszeć fragmenty sola Crissowego. Tommy Thayer, który zastąpił Ace&#8217;a Frehleya niestety już się tak nie popisał. Jego solo było piękną zrzynką z solówek Ace&#8217;a. Ale nie samą muzyką KISS żyje, podczas pierwszej solówki perkusja uniosła się nad ziemią, a podczas drugiej Thayer strzelał z gitary sztucznymi ogniami.<br />
Nie popisała się czeska publiczność, którą podczas koncertu kilkukrotnie upominano za to, że jest za cicho albo że siedzi na tyłkach. I słusznie. Ludzie zachowywali się jak w kościele.<br />
Tuż przed wspomniana solówka na perkusji ktoś rzucił na scenę polską flagę. KISS i Polska to temat dość drażliwy, bo po odwołanym warszawskim koncercie w roku 1997 zespół powiedział, że już nigdy w niczym Polski pod uwagę nie bierze.<br />
Flaga została podniesiona przed Paula Stanleya, ten się w nią owinął i grał aż do czasu, gdy popisać miał się sam bębniarz. To bardzo miły akcent, nie ma co wnikać czy wiedział, w co się owija. Być może pomyliło mu się z flagą Czech?<a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss6.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss6-150x150.jpg" alt="" title="kiss6" width="150" height="150" class="alignright size-thumbnail wp-image-336" /></a><br />
Nie zabrakło żelaznych punktów programu. Gene Simmons pluł krwią i poleciał w powietrze by zaśpiewać <em>I Love It Loud</em>. Paul Stanley przejechał nad publicznością by na małej scence w środku płyty odśpiewać <em>Love Gun</em>. Gdy wracał, udawał że traci równowagę i spada w publiczność.<br />
No i, rzecz jasna, <em>Rock And Roll All Nite</em> z deszczem konfetti. To było wielkie uczucie, gdy cała ta papierowa chmura leciała w ludzi i w ciebie samego. Stanley pocałował gitarę i w pięknym stylu rozpieprzył ja o deski sceny.<br />
To właśnie <em>Rock And Roll All Nite</em> zakończył granie materiału z <em>Alive!</em>, gdy wyszli na bisy to tylko po to, by zaprezentować resztę swoich hitów. W tym i kilka opisanych już powyżej.<br />
Set list był idealny, a gdyby zamiast <em>I Love It Loud</em> pojawił się bardziej klasyczny <em>God Of Thunder</em> to już w ogóle byłby obłęd.<br />
Po obłędnym <em>Detroit Rock City</em> zespół nie wrócił już na scenę. Na tablicy wyświetliło się tylko wielkie &#8220;KISS Thanks You&#8221;. Czyli to już koniec.<br />
Po koncercie byłem zmęczony, ale bardziej wymęczyła mnie droga niż sam występ. Poszukałem jeszcze straganu na którym sprzedawali nagrany występ, odebrałem płytę i z resztą gadżetów poszedłem na upragnionego papieroska w okolice naszego autokaru. Dopiero trzy dni później, w Berlinie, miałem przekonać się czym jest KISSowe zmęczenie. Siedziałem jak na szpilkach, pierwszy raz w życiu odliczałem dni do poniedziałku - znienawidzonego (co chyba oczywiste) przeze mnie dnia.</p>
<p><center><strong>Berlin - 09.06.2008</strong></center></p>
<p>Wszystko układało się idealnie, do czasu, gdy firma oferująca transport z Poznania do Berlina dała dupy. Zabawię się tu w małą antyreklamę. Jeżeli chcecie jechać na koncert &#8220;na styk&#8221; myśląc całą drogę czy zdążycie w ogóle na rozpoczęcie. Jeżeli chcecie zapomnieć o dobrych miejscach albo o zwiedzaniu miasta przed koncertem to skorzystajcie z usług firmy <a href="http://topbilety.pl">KLOP BILETY</a>. <a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss7.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss7-150x150.jpg" alt="" title="kiss7" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-337" /></a>To tyle. Pod halę zajechaliśmy o godzinie 19, wpuszczano do obiektu o 18:30. Tym razem miałem bilet na płytę i zależało mi na dobrych miejscach.<br />
Pośpiesznie weszliśmy na płytę i okazało się, że od barierek dzieli nas 15 osób. Na scenę wyszedł support. Pamiętacie co mówiłem o supporcie z Pragi? Zapomnijcie. Berliński support przebił w swojej gównowatości wszystko o lata świetlne. Niech zdycha zespół From First To Last, że tak powiem.<br />
Ale na szczęście nie tylko to, co dobre kończy się szybko. Chłopaki (chociaż jest to ryzykownym słowem patrząc na nich) zagrali z 30-40 minut i po chwili znowu wisiała przed nami kurtyna a z głośników leciało The Who. Już na starcie zacząłem śpiewać z osobami stojącymi obok mnie. Myślałem, że to Czesi lepiej się będą bawić. A tu proszę, &#8220;Helmuty&#8221; pobiły ich na głowę. Kiedy wszystko stało się tak jak w Pradze, czyli spadła kurtyna i zespół zjeżdżał w dół zrobił się delikatny gnój, bo każdy co stał z tyłu chciał być z przodu. Z pomocą kilku łokci skorzystałem z zamieszania i mój dystans zdecydowanie się skrócił. Oto byłem drugi od barierek. Fakt, że widzę swoich idoli, bogów, gwiazdy, świętych na cztery metry przed sobą sprawił, że cały koncert czułem się lepiej niż po flaszce wódy.<br />
Jeżeli chodzi o utwory, to koncert przebiegał identycznie. Różnica polegała na tym, że w Berlinie zespół - co było widać - czuł się znacznie lepiej niż w niemrawej Pradze. Stanley wokalnie dawał z siebie więcej, rzucali kostkami (niestety do samych panienek), pozowali do reporterskich aparatów, których było bardzo dużo.<br />
Nie złapałem kostki. Złapałem za to ból przepony, nogi na 3 cm wbite w dupę i trochę wyruchane kolana. Nie potrafię śpiewać. Nie mam ani głosu, ani techniki. Mogę więc powiedzieć, że ja tylko drę ryja. W Berlinie darłem go na każdym numerze, przepona napieprzała mnie trzy dni po koncercie.<br />
W porównaniu jeszcze do Pragi, w Berlinie zaprezentowali znacznie lepsza pirotechnikę.<a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss8.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/06/kiss8-215x300.jpg" alt="" title="kiss8" width="215" height="300" class="alignright size-medium wp-image-338" /></a> Wielkie słupy ognia robiły wrażenie, czuło się ciepło stojąc w okolicach barierek. Co muszą czuć muzycy? Na tej scenie musi być z 60 stopni! Na koniec podkręcili tak, że gdy zakończyli <em>Detroit Rock City</em>, to iskry sypiące się z sufitu spaliły im mikrofon.<br />
Znowu jacyś polscy desperaci rzucili flagę na scenę. Niestety, Stanley jej nie złapał. Spadła na ziemię i zaskakująca szybko z niej znikła&#8230; Trudno się dziwić, to Niemcy, w dodatku dzień bo naszej porażce z nimi na Euro. Który normalny Niemiec przyjął by to aplauzem?<br />
Po koncercie wypiłem prawdziwe niemieckie szczyny zwane piwem. Po wypiciu zorientowałem się, że za kufelek wypity w mgnieniu oka zapłaciłem 3,5 euro. Pojemność 0,4. Dla mnie cena nie współmierna do jakości, a Niemcy sobie to pili jak smoki.<br />
Gadżety w Niemczech sprzedawano z ocenzurowanym logiem. Biedni Niemcy, słuchają zespołu KIZZ (po cenzurze) od 30 lat.<br />
Na płytach też było ocenzurowane logo, niestety z takim trzeba było kupić. Przynajmniej odróznia się na półce od praskiego koncertu na pierwszy rzut oka.<br />
Na obydwóch koncertach Paul powiedział, że przyjedzie zobaczyć Europę za rok. Czy tylko na urlop, czy z całą kapelą - to się dopiero okaże. Jeżeli wjadą znowu w okolice Polski to zobaczymy się tam na sto procent. To show, ci ludzie i ich muzyka są dla mnie warci każdych pieniędzy.</p>
<p>W podsumowaniu powiem tak: To był mój najważniejszy i najlepszy weekend w życiu. Cały czas jestem pod wrażeniem, nie dociera do mnie że spełniłem swoje marzenie. Każdemu życzę tego, co przeżyłem. Nie świetnego koncertu, ale spełnienia marzeń właśnie. Bo myślę, że to co czułem przez pewne dwie czerwcowe noce, to było dokładnie to.</p>
<p>Oto pełna setlista, taka sama na obydwa występy:</p>
<p>   Deuce (kurtyna spada, zespół zjeżdża w dół)<br />
   Strutter<br />
   Got To Choose<br />
   Hotter than hell (Gene bucha ogniem)<br />
   Nothin&#8217; To Lose<br />
   C&#8217;mon And Love Me<br />
   Parasite<br />
   She (solo Tommy&#8217;ego Thayera)<br />
   100,000 Years (solo Erica Singera)<br />
   Let me go, Rock &#038; Roll<br />
   Black Diamond<br />
   Rock And Roll All Nite (konfetti, rozpieprzenie gitary)</p>
<p>   Shout It Out Loud<br />
   Cold Gin<br />
   Lick It Up<br />
   I Love it Loud (poprzedzono solówką Gene&#8217;a Simmonsa i pluciem krwią)<br />
   I Was Made For Lovin&#8217; You<br />
   Love Gun (Paul &#8220;przelatuje&#8221; nad publicznością)<br />
   Detroit Rock City</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/koncerty-kiss/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Well, the night does funny things inside a man&#8221; (Miasto nocą #1)</title>
		<link>http://www.theelder.net/miasto-noca-1/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/miasto-noca-1/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jun 2008 13:52:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/?p=324</guid>
		<description><![CDATA[Pisane 22 maja 2008 roku
Noc spędzona w mieście naprawdę jest źródłem wielu dziwnych sytuacji. Bo tacy są ludzie: pijani, rozwścieczeni, zadowoleni, zdołowani, szukający swojego miejsca w grupie.
Nienawidzę centrum a jednocześnie kocham je za to samo, jest ono miejscem do zaspokajania najprostszych potrzeb, jakie ma człowiek wolny od obowiązków. Upić się, naćpać, być łatwym, wytańczonym&#8230;
Wczoraj byłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Pisane 22 maja 2008 roku</em></p>
<p>Noc spędzona w mieście naprawdę jest źródłem wielu dziwnych sytuacji. Bo tacy są ludzie: pijani, rozwścieczeni, zadowoleni, zdołowani, szukający swojego miejsca w grupie.<br />
Nienawidzę centrum a jednocześnie kocham je za to samo, jest ono miejscem do zaspokajania najprostszych potrzeb, jakie ma człowiek wolny od obowiązków. Upić się, naćpać, być łatwym, wytańczonym&#8230;<br />
Wczoraj byłem na urodzinach moich znajomych w małym klubie na poznańskim starym rynku. Podczas imprezy nie chcąc płacić 7 zł za piwo chodziłem z kolegą do spożywczego, kupowałem piwko lub dwa i wypijałem je w bramie, albo na wzgórzu Przemysła. Coś co w dzień jest jednym z bardziej znanych poznańskich punktów nocą zamienił się w punkt chlania, szczania pod zabytkowy mur i głośnych śmiechów, które ustawały tylko wtedy, gdy na horyzoncie pojawiała się policyjna suka.<br />
Wróciliśmy jeszcze na chwilę do klubu aż w końcu wyszliśmy na dobre, by pójść to innego miejsca. Nie chcę nikomu robić anty-reklamy, nie będę rzucał nazwami klubu. Kto zorientowany domyśli się natychmiast.<br />
Zatrzymaliśmy się przy dziwnych metalowych drzwiach, by spytać przez telefon o drogę osoby, która była już w środku. Wyszło na to, że budynek z odpadającym tynkiem, wspomnianymi drzwiami uwalonymi farbą w sprayu, brak neonu czy znaku z nazwa knajpy i mała grupką ludzi przed to miejsce, do którego zmierzaliśmy. Nie mogłem w to uwierzyć, a w środku było jeszcze gorzej.<br />
Rozumiem, czy też staram się zrozumieć, tą tak zwaną alternatywę. Bo tacy byli w środku ludzie, taka była muzyka, takie były nawet ściany, stoły i lampy. Tapeta - głęboki PRL, tak jak lampy. Piwo w plastikach, stoły, których blaty na cherlawych nóżkach prawie poddały się już grawitacji. Za to kanapy eleganckie. Na parkiecie, przy kurewsko głośnej muzyce, tańcuje młodzież. Ubrana w różne krzykliwe barwy, stare ortaliony, no po prostu - nie przeciętnie. Nie odbierzcie tego źle, nie chcę tutaj krytykować ludzi dlatego, że ubierają się inaczej ode mnie, słuchają innej muzyki czy zwyczajnie czują inne klimaty. Ja, mimo że jestem ich rówieśnikiem, nie mogłem się odnaleźć. Wszyscy mieli tak spokojne miny, jakby to co się dzieje, było normalne, przeciętne, nie wybijające się. Rozmawiali tak, jakby muzyka wcale nie grała. Ja nie słyszałem co mówią osoby siedzące obok mnie A mi klub kojarzył sie tylko z tym, że ludzie uciekają z dobrych domów by poczuć klimat meliny i napić się piwa z plastikowego kubka. Myślę, że gdyby ściszyć muzykę to było by lepiej, bo ja lubię meliny, tylko bardziej klasyczne. Wole uciekać ze swojego dobrego domu w coś mniej nowoczesnego, równie rozwalonego i cichszego. Rzecz gustu. Albo znowu się czepiam.<br />
Z tego wspaniałego przybytku wyrwał mnie telefon innego kolegi. Oto nadarzyła się idealna okazja by zniknąć po angielsku.<br />
Gdy go spotkałem wróciliśmy na chwile do tego pierwszego, urodzinowego, klubu by wrócić wreszcie do domu. Dołączyła do nas koleżanka. Naszła ją ochota na piwo więc skręciliśmy do całodobowego &#8220;Jeżyka&#8221;.<br />
To co zobaczyłem pod sklepem, było tak nierealne, że do dziś wydaje mi się to absurdalne. Mniej więcej czwórka kolesi w czapeczkach z daszkiem albo żelem na głowach kopało pod sklepem jakiegoś samotnego podróżnika. Sprzedawali mu kopy, w głowę, pod ramieniem, w rękę, prawie wszędzie. I nie trzymali go, kazali mu uciekać. Gościu wyglądał na, jak to mówią, &#8220;bruda&#8221;. Padło tam bardzo pamiętne dla mnie hasło: <strong>&#8220;Nie ważne jak wyglądasz, ważne jak się napierdalasz, łochu&#8221;</strong>.<br />
W końcu mój kolega do niego podszedł, powiedział po angielsku, a ten jak gdyby nigdy nic odszedł. Nie mogę tego pojąć.<br />
Wiele ulic później, kiedy już sie najedliśmy w przyulicznym kebab-barze i szliśmy na autobus z bułami w ręce, zobaczyliśmy jakąś większą ekipę przed nami i jednego kolesia, ze strasznie upaćkaną od jedzenia mordą, jak za nimi biegnie. Wpierw wyrzucił prawie cały kebab na ziemię i podleciał do grupy, chwycił jednego od tyłu i położył na ziemię.<br />
- Rozdzielcie ich! - dało się słyszeć głosy<br />
- Nie! Zostaw ich! <strong>Solówka to solówka!</strong><br />
I się młócili. Ten, który zaatakował uderzał w głowę drugiego z wielką siłą. Słyszeliśmy jak dudni mu w czerepie. Spokojnie przełykając swoje pokrojone mięso w bułce, oczywiście.<br />
Chyba mieszkaniec wielkiego miasta w dzisiejszych czasach jest znieczulony na wiele rzeczy. Zaczynając od przejechanego kota na ulicy, kończąc na bitych ludziach późno w nocy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/miasto-noca-1/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Prezent od życia</title>
		<link>http://www.theelder.net/prezent-od-zycia/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/prezent-od-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 May 2008 11:25:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/?p=320</guid>
		<description><![CDATA[Każdy chciałby dostać czasami coś od życia, na pełnym gratisie.
Wczoraj była noc muzeów, ludzie stali po godzinę w kolejce żeby oszczędzić 7 zł, które normalnie by zapłacili w zwykły dzień, gdzie brakuje kolejek.
Ja dla odmiany robiłem pieczywo czosnkowe na śniadanie. Z paczki z napisem &#8220;6 sztuk&#8221; wyleciało 7 kawałków. Oto prawdziwy prezent od życia. Na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy chciałby dostać czasami coś od życia, na pełnym gratisie.<br />
Wczoraj była noc muzeów, ludzie stali po godzinę w kolejce żeby oszczędzić 7 zł, które normalnie by zapłacili w zwykły dzień, gdzie brakuje kolejek.<br />
Ja dla odmiany robiłem pieczywo czosnkowe na śniadanie. Z paczki z napisem &#8220;6 sztuk&#8221; wyleciało 7 kawałków. Oto prawdziwy prezent od życia. Na rozpoczęcie nowego, dobrego dnia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/prezent-od-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>A ostrzegali, by nie palić!</title>
		<link>http://www.theelder.net/papierosy-smierc/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/papierosy-smierc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 May 2008 14:59:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/?p=317</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj będzie o papierosach. Do tematu natchnęło mnie ostrzeżenie, by nie palić na belgijskich camelach.
Umówmy się, że nie wiadomo gdzie tkwi fenomen papierosów. Drogie, szkodliwe jak cholera, nie wprowadza w odmienny stan, tak jak używki pokroju alkoholu czy narkotyków. Osłabia kondycję, powoduje kaszel, drapanie w gardle, kaszel. A najbardziej fenomenalne jest to, że ostrzeżenia na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj będzie o papierosach. Do tematu natchnęło mnie ostrzeżenie, by nie palić na belgijskich <a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/05/paczkacamel.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/05/paczkacamel.jpg" alt="" title="paczkacamel" width="143" height="226" class="alignright size-full wp-image-318" /></a>camelach.<br />
Umówmy się, że nie wiadomo gdzie tkwi fenomen papierosów. Drogie, szkodliwe jak cholera, nie wprowadza w odmienny stan, tak jak używki pokroju alkoholu czy narkotyków. Osłabia kondycję, powoduje kaszel, drapanie w gardle, kaszel. A najbardziej fenomenalne jest to, że ostrzeżenia na paczkach informują wprost. Tak bardzo, że nie sposób zrozumieć ich dwuznacznie. Popatrzcie sami:</p>
<p><strong>Palenie zabija</strong> - trudno o coś prostszego w swojej wymowie.<br />
<strong>Chrońcie dzieci - nie zmuszajcie ich do wdychania dymu tytoniowego</strong> - coś dla ludzi niekumatych, nie zdających sobie sprawy, że papierosy mogą szkodzić tylko palaczowi. Ale spokojnie, z ratunkiem idzie następny komunikat.<br />
<strong>Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu</strong> - teraz mamy jasność.<br />
<strong>Palenie tytoniu może zmniejszyć przepływ krwi i powodować impotencje</strong> - aż trudno uwierzyć, że papieros, atrybut kojarzony w prawdziwym mężczyzną (żołnierz, macho, kowboj) może nas tej męskości pozbawić.<br />
<strong>Palenie tytoniu może uszkodzić nasienie i zmniejszać płodność</strong> - i mamy coś, którzy myślą nie tylko o samym seksie ale i o jego owocach. Zbyt po męsku?<br />
Następne będzie coś dla kobiet.<br />
<strong>Palenie tytoniu przyspiesza starzenie się skóry</strong> - bo który facet się tym przejmuje?<br />
<strong>Palenie tytoniu w czasie ciąży szkodzi Twojemu dziecku</strong> - żadnego faceta, chociażby się starał, komunikat ten nie dotyczy.<br />
Mamy też komunikaty z oczywistościami.<br />
<strong>Zaprzestanie palenia zmniejsza ryzyko groźnych chorób serca i płuc</strong><br />
albo<br />
<strong>Palenie tytoniu silnie uzależnia - nie zaczynaj palić</strong><br />
Coś bestialskiego<br />
<strong>Palenie tytoniu może spowodować powolną i bolesną śmierć</strong><br />
<strong>Palenie tytoniu zamyka naczynia krwionośne i jest przyczyną zawałów serca i udarów mózgu</strong><br />
No i coś, czego przeciętny człowiek nigdy nie zrozumie<br />
<strong>Dym tytoniowy zawiera benzen, nitrozoaminy, formaldehyd i cyjanowodór</strong></p>
<p>Tak, myślę, że to komplikuje jeszcze bardziej wyjaśnienie fenomenu tego nałogu. <a href='http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/05/paczkacamelsmierc.jpg'><img src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/05/paczkacamelsmierc.jpg" alt="Facet z rurkami" title="paczkacamelsmierc" width="143" height="226" class="alignleft size-medium wp-image-319" /></a>Podaje się człowiekowi do ręki coś, na czym stoi dosłownie czarno na białym w prostym języku, że można od tego mieć niezłe kłopoty. Myślałem, że to dosyć, że kto wie ten się zastosuje i nie zapali nawet tego pierwszego. Okazało się jednak, ze to co zrobili Belgowie bije rekordy. Mówię szczerze, oglądając takie obrazki za cholerę nie zaczął bym palić. To chyba niezła metoda. Paczkę, którą zobaczyłem dzisiaj rano u kolegi możecie podziwiać po lewej stronie. Kiedy wziąłem od niego papierosa, smakował jakoś tak gorzej. Gdybym nie widział tego pana z rurkami w buzi nie zauważył bym różnicy między innym camelem. Oto jak działa autosugestia.<br />
<a href="http://www.camelcollector.com/catalogo.asp?pais=Belgium">Tutaj zobaczycie inne belgijskie paczki z tej kolekcji</a>, po wejściu na stronę jedziemy na sam dół i można podziwiać.</p>
<p>Może niedługo wrócę do tego tematu, wydaje się ciekawy. Żeby nie było - nie jestem przeciwnikiem papierosów. Wręcz przeciwnie. Dlatego jeżeli zdarzy się następny raz, moje lenistwo na to pozwoli, opiszę całą tą sprawę z papierosami od mojej i tylko mojej perspektywy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/papierosy-smierc/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Własny sennik wyrzuciłem do piwnicy</title>
		<link>http://www.theelder.net/sny/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/sny/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 May 2008 11:12:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/?p=316</guid>
		<description><![CDATA[Sny nawiedzają nas codziennie, ale nie zawsze budząc się rano w ogóle o nich pamiętamy. Od kilku dni moje sny wydaja się być coraz bardziej porąbane, co więcej, pamiętam przynajmniej strzępki każdego z nich rano. Nawet dziś, parę dni po śnie, mam te widoki w głowie. Jakbym wspominał ostatnie wakacje, wypad za miasto czy inne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sny nawiedzają nas codziennie, ale nie zawsze budząc się rano w ogóle o nich pamiętamy. Od kilku dni moje sny wydaja się być coraz bardziej porąbane, co więcej, pamiętam przynajmniej strzępki każdego z nich rano. Nawet dziś, parę dni po śnie, mam te widoki w głowie. Jakbym wspominał ostatnie wakacje, wypad za miasto czy inne przeżycia. Zmartwiło mnie to, postanowiłem poszukać ukojenia w niezastąpionym Internecie.<br />
Czym w ogóle jest sen (no ok, marzenie senne)? Od dziecka mnie to zastanawiało. Rodzice zabraniali mi oglądać niektórych filmów, żebym nie miał koszmarów. A ja i tak je miałem. Nie wiem, czy od gier komputerowych, komiksów czy kreskówek. Najbardziej przerażające sny zawsze powodowały przebudzenie, pozapalanie świateł i biegnięcie do śpiącej mamy. Ale to było dawno, dzisiaj kiedy spotka mnie koszmar to budzę się, mówię do siebie coś w stylu &#8220;ja pierdolę&#8221;, biorę łyka wody i śpię dalej. Jednak zauważyłem, że z wiekiem koszmary nękają mnie coraz rzadziej, mógłbym policzyć na palcach jednej ręki koszmary które utkwiły mi w pamięci. Albo cholera, nie mógłbym, nie pamiętam żadnego.<br />
Co więcej, <strong>większość moich snów mogę kontrolować</strong>. Nie tak, że przed zaśnięciem wymyślam sobie historię, bohaterów i tam kieruje wszystkim jakbym robił film. Mój chory umysł rzuca mnie w środek jakiegoś snu i sytuacji a ja wtedy mogę kontrolować siebie samego, i odpowiadać w jakiś sposób na to, co się dzieje. Nazywa się to wg. naukowców snem świadomym, nazwa ta nie jest zbyt wyszukana, jak na możliwości naukowców.<br />
W każdym razie, ostatnio miałem sen, w którym mój przyjaciel obłapywał i całował kobietę, na której mi zależało. Kiedy to zobaczyłem to zalała mnie krew. Oderwali się od siebie, przyjaciel minę miał zakłopotaną, przepraszającą, a ona miała typowy suczy uśmiech. Kobiety nie uderzę, wylałem więc na nią piwo (piwo nie trafiło, no cóż, takie realia snów) a na niego rzuciłem się z pięściami (też nie trafiałem). Potem szliśmy polem i rozmawialiśmy o całej tej sytuacji. Właściwie to dopiero zaczynaliśmy kiedy nagle śpiący ja zorientował się, że to sen i nie ma co się martwić. Doznając lekkiego szoku obudziłem się.<br />
Dzisiejszej nocy śniła mi się koleżanka, która przyszła na imprezę <strong>zupełnie naga</strong>. Jako jedyny z gości wlepiałem w nią gały, reszta zachowywała się jakby nigdy nic. I dodatkowo miałem wrażenie, że ona mnie prowokuje i stara się mnie nagrzać. Obudził mnie jakiś trzask drzwiami w domu. Nie dobrałem się do niej.</p>
<p>W domu <strong>mam dwa senniki</strong>. Nie mam pojęcia skąd się wzięły, kiedyś po pobudce sprawdziłem sobie znaczenie. Cóż, były ułożone jak w horoskopie czyli &#8220;miłość czai się na każdym kroku, patrz pod nogi by jej nie minąć&#8221;, albo &#8220;możesz zbić fortunę, uważaj by nie przespać okazji&#8221;. I łatwowierny człowiek powie sobie: &#8220;nie uważałem, straciłem - horoskop się sprawdził, wygrałem - znowu się sprawdził!&#8221; Dzisiaj senniki leżą w piwnicy, przykryte gruba warstwą kurzu.<br />
Z tego co kiedyś wyłapałem w telewizji, sny to odpoczynek dla mózgu, więc nie mogę mieć ukrytych znaczeń, nie sprawdzają się, nie ostrzegają przed niczym. Ale moja ciotka tego nie akceptuje, odkąd przyśnił jej się ktoś, kto w niedługim po śnie czasie umarł. Uważa, że ten ktoś przyszedł się pożegnać z nią w śnie. To mnie rozbroiło totalnie, musiałbym pochować już dawno wszystkich swoich znajomych, rodzinę i oglądać w telewizji pogrzeby sławnych ludzi.<br />
Ciekawa sprawa jest również z tym, czy sny są kolorowe. Moje sny zawsze były kolorowe, nie wiedziałem że w ogóle u kogoś mogą być czarnobiałe. Okazało się, że wszystko to wina telewizji. Mieszkańcy Europy, Ameryki Północnej sny mają w pełnym kolorze, tak jak telewizory. Mieszkańcy krajów biedniejszych muszą śnić w czerni i bieli, tak samo jak oglądać świat w wiadomościach wieczornych.<br />
Kiedy się o tym dowiedziałem, to nasunęło mi pewną myśl. Czy skoro kolory snów zależą od naszego telewizora, to czy człowiek czytający dużo, będzie mógł czytać coś w śnie? Słyszałem, że to nie możliwe, a jednak zawsze w śnie wiem co jest napisane np. na jakieś tablicy. Nie literuje tego, ale po spojrzeniu wiem, widzę litery, widzę słowo. To już czytanie? Może jednak nie, nie wybijam się?</p>
<p>Inna sprawa, że wolałbym nie pamiętać snów. Bo za często mieszają mi się z rzeczywistością. Może nie aż tak, żeby podejść do wymienionej wyżej koleżanki i powiedzieć, że ładnie wygląda nago. Ale np. jakimś śnie zerwałem sobie kawałek sznurowadła, które jako pamiątkę nosze od paru lat na lewej ręce. Rano sie obudziłem, nie zwróciłem na to uwagi a w szkole wpadłem w zdumienie, że sznurówka cały czas była na swoim miejscu! Uczucie towarzyszące zerwaniu (zdenerwowanie) podczas snu było bardzo realne. Czasami mieszają mi się tematy rozmów, mam wrażenie że już z kimś o tym ostatnio rozmawiałem, przypominają mi się podczas spotkań kawałki snów, ich tematyka, jakieś wyrażone poglądy, zasłyszane rzeczy. I nie do końca wiem czy to z jawy czy to ze snu. To naprawdę męczące!</p>
<p>Są jeszcze sny erotyczne, a w nich wszystkie rodzaje dewiacji, które na jawie mogę nawet nie podniecać śniącego. Jezu, czego to ja nie wyśniłem, o czym to ja nie czytałem!<br />
Ale to temat na inną opowieść, bo tą stronę odwiedza także moja rodzina!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/sny/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Młody talent</title>
		<link>http://www.theelder.net/mlody-talent/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/mlody-talent/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Apr 2008 14:23:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/mlody-talent/</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego dnia w szkole polonistka powiedziała do mnie:
- Jest taki konkurs, nazywa się &#8220;Młode talenty&#8221;. Po raz pierwszy robią edycje na cały kraj. Może wyślesz coś swojego?
- Ok - odpowiedziałem.
Parę dni później dałem jej dwa wiersze i powiedziałem, nie do końca jestem pewien czy w żartach, że jeżeli nie wygram to znaczy, że po prostu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnego dnia w szkole polonistka powiedziała do mnie:<br />
- Jest taki konkurs, nazywa się &#8220;Młode talenty&#8221;. Po raz pierwszy robią edycje na cały kraj. Może wyślesz coś swojego?<br />
- Ok - odpowiedziałem.<br />
Parę dni później dałem jej dwa wiersze i powiedziałem, nie do końca jestem pewien czy w żartach, że jeżeli nie wygram to znaczy, że po prostu nie znają sie na poezji.<br />
Miesiąc później poinformowano mnie o wygranej. A ja już dawno zapomniałem o sprawie. W szkole nauczyciele uśmiechali się do mnie częściej, niż zwykle. Aż w końcu jedna z nich poinformowała mnie o moim osiągnięciu. Jej, to bardzo miłe z ich strony - pomyślałem.<br />
No to poszedłem do polonistki obgadać szczegóły. Było to bodajże we wtorek.<br />
- Nagrodę odbierasz w sobotę, o 18 w Teatrze Polskim w Bydgoszczy.<br />
- Gdzie?<br />
- Bydgoszcz.<br />
- Nie jadę - w głowie miałem wizje zmarnowanej soboty na jakieś sztywnej imprezie.<br />
Do akcji wkroczyła wicedyrektor.<br />
- Nie możesz nie jechać. To zbyt ważne. Jedź tam z osobą towarzyszącą, elegancko się ubierz, prezentuj godnie siebie i szkołę.<br />
- W porządku.<br />
Nie byłem w niebo wzięty. Myślałem jak to będzie wyglądać. Wyobrażałem sobie wielka fetę. Statuetki, przemówienia, podziękowania, żarciki do mikrofonu. A jeżeli było mi nie dobrze gdy miałem wyjść na forum szkoły to co mogłoby się stać na teatralnej scenie przy pełnej widowni? Wywróciło by mi bebechy. No i ta osoba towarzysząca. Do głowy przyszła mi Asia, bo uwierzcie, nie znajdziecie drugiej takiej jak ona. Do tańca (chociaż nigdy w życiu na parkiecie jej nie widziałem) i do różańca (jest niewierząca). Później okazało sie, że poza godzinami spędzonymi na ciekawych rozmowach i popijaniu piwka w swojej torbie dźwigała sprzęt, który przerobił ja na bóstwo. Obłęd.<br />
Dzień po tym, jak zgodziła się pojechać okazało się że osoba towarzysząca nie jest potrzebna. Oczywiście i tak zabraliśmy się we dwójkę. I było świetnie.<br />
Zaczęliśmy od kawy w jakieś kawiarni na dworcu. Ona w swoim kac swetrze, ja odjebany jak na wesele. Ja piłem prostą robotniczą kawę, ona jakieś frykasy. Do pociągu kupiliśmy parę piw i krzyżówki. I tak jakoś nam zleciało w pierwszą stronę. Czułem się świetnie. Oto piłem piwko, oglądałem te wspaniałe zaokienne widoki, miałem obok siebie bratnią duszę i miałem odebrać nagrodę za wiersze. Czułem się ważny i doceniony. Po pokonaniu kilkunastu dziwacznych haseł i wypiciu swojego byliśmy już w Bydgoszczy. Na dworcu spotkałem faceta, który jest woźnym w mojej szkole. Kiwnąłem mu ręką, on podszedł i weszliśmy w grzecznościową rozmowę. Okazało się, że jego córka jest laureatka tego samego konkursu, ale kategorii plastyczne. Życzyliśmy sobie powodzenia i rozeszliśmy się. Z moją towarzyszką szukaliśmy jakiegoś baru. Mieliśmy jeszcze z trzy godziny do gali finałowej, a nie byliśmy na tyle głodni by zamiast do baru iść na obiad.<br />
Zajęliśmy miejsca, przyniosłem piwo i to była chyba najprzyjemniejsza część dnia. Rozwaleni na dziwnej pół kanapie, poruszaliśmy najdziwniejsze tematy, bez żadnej krępacji. To się dopiero ceni w człowieku. Każdy może opowiedzieć ci, jak bardzo był pijany w ostatni weekend, kiedy ostatni raz się z kimś pobił albo streścić ostatnio widziany film. Nie każdy z masturbacji przejdzie na sposób jedzenia pomarańczy a stamtąd szybko do swoich wad i, uwaga, zaletach. Jak niewielu ludzi umie mówić o swoich zaletach. O wadach zresztą też. Ale zalety są trudniejsze do znalezienia. Nie wiadomo bowiem na ile człowiek pewien jest jakieś cechy, pewien na tyle, żeby nie wyjść na zwykłego zapatrzonego w siebie narcyza. Większość boi się oskarżeń o skromność. Nie ma się co temu dziwić. Ale wtedy, w tamtym dziwnym barze, nie myśleliśmy o tym. To była totalnie wolna rozmowa która nie chciała nam zboczyć na tematy idiotyczne. Niestety, czas nie był dla nas łaskawy. Zleciał za szybko, nadszedł czas na laury, nagrody i zaszczyty.<br />
W teatrze było dużo ludzi, Asia chciała zrobić się na wspomniane bóstwo, a w toalecie żeńskiej było ogromna kolejka. Poszliśmy do męskiej. Kiedy była w kabinie tuż po chwili wszedł inny chłopak i wprowadził ją do kabiny. Podłapali nasz pomysł, brawo.<br />
Jeszcze makijaż i wchodziliśmy do sali na styk. Spotkałem rodziców.<br />
- A ty już musiałeś sobie dać? - spytała mama.<br />
- No lekko, na odwagę.<br />
Jedyne dwa miejsca obok siebie, na jakie sie załapaliśmy były w ostatnim rzędzie. Zawsze coś.<br />
Para obok nas była szalenie zniesmaczona. A my uwiliśmy sobie mała lożę szyderców. Komentowaliśmy lub obśmiewaliśmy prawie wszystko. Błędy konferansjerów, ubiór babety podającej puchary, cośtam, cośtam&#8230;<br />
Nadszedł czas na kategorię poetycką. Padło moje nazwisko, zająłem drugie miejsce. Zacząłem się wygrzebywać z ostatniego rzędu. Zanim doszedłem do sceny facet już się o mnie dopytywał przez mikrofon, czy jestem.<br />
- Jestem, jestem! - Krzyknąłem i podniosłem ręke, żeby mnie zauważył.<br />
Wszedłem na scenę, podałem mu rękę i klepnąłem w ramię komediowym gestem, jakbyśmy byli starymi dobrymi znajomymi. Podał mi torbę z upominkami i jakiś złoty talerz. Co jest, kurwa, miała być statuetka a nie jakieś pozłacane aluminium, pomyślałem. Wyglądało to naprawdę biednie. Kiwnąłem mu głową i zacząłem schodzić.<br />
- Proszę zaczekać, jeszcze zdjęcia - rzucił przez mikrofon.<br />
I kolejny teatralny gest, machnąłem na niego tym talerzem, a on biedny i zakłopotany dodał tylko &#8220;prawdziwy poeta&#8221;.<br />
Gdy schodziłem włączyli akurat jakąś pompatyczną muzykę. Ludzi rozśmieszyło moje zachowanie, było pewnie jednym z niewielu pozytywnych, nie udawanych, akcentów tego wieczoru. Szedłem, ludzie bili mi brawo, ktoś podszeptywał &#8220;dobrze zrobiłeś!&#8221;, &#8220;brawo!&#8221;, &#8220;dobrze w  chuj!&#8221; i przybijał piątkę. Czułem się jak idol tłumu i mas. Ale tylko przez małą, malutka chwilkę.<br />
Wróciłem na miejsce i pośmialiśmy się z tego talerzyka. Nagrodę pierwszą zgarnęła osoba z Bydgoszczy. Wszystkie pierwsze nagrody zgarniały osoby z Bydgoszczy. Nagrody przyznawał samorząd uczniowski z Bydgoszczy. Gdybym mógł, tez porozdawał bym nagrody swoim znajomym. Wiem, że to brzmi jak lament sfrustrowanego, tym, że dostał talerz a nie statuetkę, ale tak nie jest. Staram się w miarę trzeźwo spojrzeć na takie praktyki. I według mnie, nie wygląda to za czysto. I oczywiście nie jestem tym głęboko sfrustrowany. Bo to ich koncert i ich wybory. Fajnie, że ktoś mnie zauważył. To miły gest, dzięki.<br />
Po zakończeniu gali Asia poszła na papierosa pod teatr, a ja czekałem w kolejce, żeby odebrać z szatni nasze płaszcze. Asię minęli moi rodzice, którzy nie widzieli jej wcześniej i pewnie nadal nie wiedzieli kim była ta czarnula paląca fajkę na ławce gdyby nie to, że jak odjeżdżali to akurat wróciłem do niej z płaszczami. Rano usłyszałem:<br />
- Mam tylko jedno pytanie, bardzo ważne pytanie, ile lat ma ta kobieta?<br />
- Jest w moim wieku.<br />
- Ojciec dawał jej 22 lata, ja trochę więcej.<br />
A ja w życiu bym jej tyle nie dał i do teraz nie wiem jak oni doszli do tych liczb. I cały czas nie wierzę, by pierwsze wrażenie było najważniejsze. Pewnie bali się, że starsza kobieta zacznie mnie demoralizować swoją &#8220;różnicą doświadczeń&#8221;.<br />
Kierowaliśmy się do baru, w którym siedzieliśmy przed rozpoczęciem gali. Podobno miała renomę bardzo rockowej knajpy, ale trudno to było wyczuć, bo gdy byliśmy tam za pierwszym razem, to z telewizora uśmiechało się do nas MTV. Teraz zamiast rockowej klienteli siedziało tam mnóstwo łysoli. Stwierdziłem, że w naszych eleganckich strojach chyba za bardzo rzucamy się w oczy. W końcu w razie czego, ona stała by pod ścianą, a ja dostał bym po ryju.<br />
Bydgoski Stary Rynek jest fatalnie zagospodarowany. Wielka pustka na środku, knajp nie ma tyle co u nas. W jednej z nich zajęliśmy wspaniałe, wysokie miejsce. Jakbyśmy zerkali na tych małych ludzi z góry, mogąc znowu wszystko komentować i wyśmiewać. Po pokazywaliśmy jeszcze sobie magiczne sztuczki, jedyną jaką znałem była z kumka przeskakujacą z palców na palce obok. Ona znała sztuczkę ze znikającym grosikiem. Banał, ale byłem tak zmęczony że dałem się nabrać! Poczłapaliśmy na pociąg. W pociągu prawie zasypiałem, a ona wlepiła nos w swoje krzyżówki. Wracaliśmy, jadłem kanapkę, ona jadła kukurydzę.<br />
Czas powinien biec wolniej. Chociaż raz po raz, na specjalne okazje.<br />
W domu zajrzałem do torby z gadżetami, która dostałem razem z talerzem. Było tego mnóstwo, rozpracowanie torby zajęło mi piętnaście minut. Były tam książki, kalendarz, perfumy, podkładka pod myszkę, dyplom, kosmetyczka, kubek, prasa literacka i pełno ulotek. Ilość rzeczy związanych z higieną zaniepokoiła mnie. Czyżby młodzi poeci uważali, że woda zmyje z nich wenę?<br />
To był dobry wyjazd, podobało mi się. A najgorszą częścią była zdecydowanie część główna - gala finałowa. Ja wolę w spokoju gdzieś posiedzieć, delektować się chwilą i oddać się rozmowie. Nie ważne gdzie, ważne z kim.<br />
Talerz leży i świeci się oparty o dwie pamiątkowe puszki, jedyne zdjęcie jakie udało nam się podczas wyjazdu zrobić wrzuciłem sobie na MySpace. I to by było na tyle, przynajmniej do następnej nagrody.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/mlody-talent/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Kurwa, z tym cargiem i cargiem!*</title>
		<link>http://www.theelder.net/kurwa-z-tym-cargiem-i-cargiem/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/kurwa-z-tym-cargiem-i-cargiem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Apr 2008 13:44:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/kurwa-z-tym-cargiem-i-cargiem/</guid>
		<description><![CDATA[Życie codzienne najbardziej wkurza, kiedy jesteś bezsilny. Czujesz, że jesteś małym robakiem, który po prostu nie jest w stanie postawić się machinom aparatu państwowego i biurokracji. No, przynajmniej ja się tak czuję.
Serwis eBay to najbardziej znany, najbardziej prężny, największy, najprostszy (i jeszcze wiele naj po drodze) serwis aukcyjny w sieci. Znalazłem tam buty, które naprawdę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Życie codzienne najbardziej wkurza, kiedy jesteś bezsilny. Czujesz, że jesteś małym robakiem, który po prostu nie jest w stanie postawić się machinom aparatu państwowego i biurokracji. No, przynajmniej ja się tak czuję.<img align="right" title="" alt="" src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/04/nike.jpg" /><br />
Serwis eBay to najbardziej znany, najbardziej prężny, największy, najprostszy (i jeszcze wiele naj po drodze) serwis aukcyjny w sieci. Znalazłem tam buty, które naprawdę mi się podobają a o które trudno w naszych sklepach. Mam zaufanie to międzynarodowych aukcji, bo mam kilka z nich za sobą. Brało się koszulki, płyty a nawet kapelusz. Nieskromnie dodam, że na tych 10 razy co najmniej trzy razy suma do zapłaty była trzycyfrowa, wychodziła ledwo ponad $100).<br />
W wypadku ładnego wydania płyt, Poczta Polska wielkim samochodem przyniosła mi to do domu, wzięli jeden podpis i tyle ich widziałem. Na kartonie sprzedawca zaniżył wartość towaru. W przypadku DVD mądry sprzedawca wysłał je w dwóch paczkach. Mówię o przesyłkach z USA, bo te z Unii nie są objęte żadnymi dodatkowymi płatnościami. I tak dwa razy uniknąłem cła. W przypadku butów trafiłem na typowego Amerykanina, takiego wręcz stereotypowego. Czyli niezbyt rozgarniętego. Wysłał moja paczkę nie jako prezent. Dodatkowo pełna wartość butów zdradził całemu światu wypełniając jakieś tajemnicze formularze które przyklejone były na wierzchu. To dlatego pewnego dnia zamiast kartonu z butami zobaczyłem małą kopertę a w niej zawiadomienie, że Urząd Celny przejął paczkę i czeka aż go nakarmię. W przeciwnym wypadku buty wróciły bo do USA albo&#8230; poszły na <em>gemelę</em> (to po poznańsku, w rzeczywistości paczki nie odbierane, nie opłacone zostają skremowane), jak to ładnie wyjaśniła mi pracująca tam pani.<br />
I wiecie, nie potrafiłem zrozumieć dlaczego ktoś każe mi płacić więcej za coś, za co przecież swoje pieniądze już oddałem. To tak, jakby w sklepie pani po pobraniu należności powiedziała by &#8220;a teraz dawaj jeszcze stówę więcej, bo nie zobaczysz ani towaru ani szmalu&#8221;.<br />
I próbowałem sie kłócić z celnikami. I chciałem oszukać mój kraj, pokazując fałszywą fakturę. Nie wiem co mnie przed tym powstrzymało, ale okazało się że w kartonie była druga a do tego od USPS dostali inne wydruki. Ledwo co zdążył bym wyjąc to z teczki a myślę, że już poczuł bym zimną stal na nadgarstkach.<br />
- Czy chce pan obejrzeć towar, anim pan opłaci cło? - spytała pani celniczka<br />
- Jasne.<br />
Mocowała się chwilę z paczką, aż w końcu wyjęła karton z butami w środku i podała mi. Wszystko się zgadzało. Wszystko poza tym cholernym cłem.<br />
- Chyba pan minął się z prawdą - znowu zaczęła. - Napisał pan, że to buty męskie, a to przecież buty sportowe wyżej opodatkowane.<br />
Zabiła mnie tym tekstem totalnie. Doszło do mnie, że Urząd za wszelką cenę chce wyciągnąć jak najwięcej kasy od obywatela. Wciskając mu najgłodniejsze kawałki. Niech mają sie na baczności ci nie zorientowani w przepisach bo mogą zostać strasznie porobieni. Tymczasem ja postanowiłem jakoś jej wyjaśnić, że nie kupiłem butów sportowych.<br />
- Proszę pani - zacząłem - pani zna się na przemytach, podatkach i cle. Ja się dla odmiany znam na butach. Może nie mógł bym napisać o nich doktoratu, ale o ile mi wiadomo to buty sportowe służą do uprawiania określonej, konkretnej dyscypliny sportu. Te nie służą do żadnej.<br />
- Rozumiem - i tu ona chwilę się po zastanawiała, jakby szukała następnego haka na mnie. Szybko go znalazła: - Wie pan, ale to buty produkcji USA, więc i tutaj doliczam 15% do naszych standardowych 22%. - Tego jej &#8220;haka&#8221; zniszczyłem w trymiga!<br />
- To paczka jest z USA, buty wyprodukowano w Chinach. - I pokazałem jej stosowną metkę.<br />
I cała rozmowa, cały mój czas w tym budynku upłynął pod znakiem takich rozumów. Niby grzeczne ale głęboko docinające. Z obydwóch stron.<br />
Domyślam się, że miła pani znalazła na mnie następne punkty w regulaminie bo cło wyniosło mnie aż 160 zł. Byłam zbyt zmęczony by dyskutować na ten temat. Zrobili mnie w konia. Wszyscy. Mój kraj, amerykański sprzedawca siedzący po drugiej stronie Atlantyku i amerykański urząd pocztowy i polski urząd celny. A wszystko przez jeden krzyżyk na formularzu nadania. Postawiony dwie kratki dalej zwolnił by mnie z opłat.<br />
Spytany przeze mnie sprzedawca o to, dlaczego nie mógł tego nadać jako prezent mając świadomość opłat celnych odpisał w poważnym tonie: &#8220;To nie był prezent.&#8221; i parę innych podobnych tekstów. Cóż, nie każdy myśli jak człowiek, niektórzy wola myślenie komputerowe. Cóż, nie miałem szczęścia do sprzedawcy, tak jak wcześniej.<br />
A najbardziej było mi żal chłopaka, który przyniósł wydruki z eBay, PayPal i jeszcze z banku, cała teczka papierów. A facet za okienkiem z nieukrywaną satysfakcją: &#8220;Dziękujemy za uczciwość. Sklep wysłał to panu jako prezent!&#8221;. Wtedy to by się człowiek dopiero załamał. Ale nie on. On chciał być uczciwy. Nie wiem czy to patriotyzm, strach przed egzekwowaniem prawa czy głupota. I poznański Urząd Celny pełen jest podobnych postaci. Kanadyjczyk z podwójnym obywatelstwem, facet kupujący skrzynkę jako instrument, facet czekający na monetę w małej kopercie. Przeważają tacy jak ja, nie zorientowani i wkurzeni.<br />
Ja nie ubierałem tego w ideały. Chciałem tylko zostawić moje pieniądze samemu sobie. Nie udało się.</p>
<p>* -<small> Stefan &#8220;Siara&#8221; Siarzecki, &#8220;Killer-ów 2-óch&#8221;</small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/kurwa-z-tym-cargiem-i-cargiem/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Wolny Tybet</title>
		<link>http://www.theelder.net/wolny-tybet/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/wolny-tybet/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 11:13:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/wolny-tybet/</guid>
		<description><![CDATA[Nie jest tajemnicą, że siedzę daleko od polityki. Ale na niektóre rzeczy nie sposób być obojętnym, zawsze do ciebie trafią, zawsze je gdzieś człowiek zasłyszy.
Sprawa Tybetu, jego powstania przeciwko Chinom, ogólnoświatowego zdziwienia i brutalności kraju, organizującego największą imprezę sportową na świecie, w której tradycji zapisany jest pokój, jest ogólnie każdemu znana.
Dzisiaj postanowiłem umieścić w tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jest tajemnicą, że siedzę daleko od polityki. Ale na niektóre rzeczy nie sposób być obojętnym, zawsze do ciebie trafią, zawsze je gdzieś człowiek zasłyszy.<br />
Sprawa Tybetu, jego powstania przeciwko Chinom, ogólnoświatowego zdziwienia i brutalności kraju, organizującego największą imprezę sportową na świecie, w której tradycji zapisany jest pokój, jest ogólnie każdemu znana.<img align="right" title="" alt="" src="http://www.theelder.net/wp-content/uploads/2008/03/tibet-flag.gif" /><br />
Dzisiaj postanowiłem umieścić w tym miejscu banner, prowadzący do strony naświetlającej całą sytuację. Znajdziecie tam ponadto opisy co ktoś taki jak wy może w takiej sytuacji zrobić, i po co właściwie akcje tego typu. No bo wygląda to na zwykły lans, na próbę bycia na czasie. Ja wiem, że ten bannerek nie wróci życia tym ludziom ani tym bardziej nie zaprowadzi na tych terenach spokoju. Przecież gówno mogę, pomyślicie. I połowicznie będziecie mieli rację. Bo ta grafika, flagi w gazecie, podpisy to gówno. Mało prawdopodobne, by coś się stało. Z drugiej jednak strony, co nam innego pozostało, skoro nie zgadzamy się z tym co widzimy? Tylko to!<br />
Dlatego też jeżeli nie zgadzacie się na to, co się dzieje. Ani na organizację Olimpiady przez Chiny, ani na dalsza mękę Tybetu to zróbcie jedyne, co zrobić możecie. Wyklepcie na klawiaturze parę podpisów pod rozmaitymi petycjami/listami, podajcie link do jakieś strony tam, gdzie możecie.<br />
Ja wiem, nie wyczerpie to chińskich magazynków, nie zatrzyma budowy stadionów. Ale jak to się mówi: &#8220;Chcesz zmieniać świat? To zacznij od siebie!&#8221;. Nie będę się na ten temat rozpisywał, bo niektóre miejsca w Internecie zrobią to dużo lepiej za mnie.<br />
Na wstępie podpiszcie może coś takiego <a href="http://www.tybet2008.pl/">http://www.tybet2008.pl/</a>. To list to premiera RP. <strong>Dziś jest ostatni dzień zbierania podpisów!</strong> A potem wejdźcie na <strong><a href="http://www.freetibet.pl/">http://www.freetibet.pl/</a></strong> i tam dostaniecie odpowiednią porcję linków.</p>
<p>Te drobne gesty to symbole, olimpiada to też symbol. Starożytny, słynący z panującego wówczas pokoju. Ja wiem, że w naszym kraju najważniejsze wydarzenie sportowe to Mistrzostwa Świata/Europy w piłce nożnej. Nawet dla mnie ciekawszy jest mecz, niż pływanie synchroniczne.<br />
W nowym tysiącleciu olimpiady odbywały się w krajach rozwiniętych, rozpoczęto przecież w Sydney i Salt Lake City. Tymczasem nowy wiek jeszcze się nie wyszumiał a wybór padł na - jak wychodzi - jedno z najgorszych miejsc jakie można było wybrać.</p>
<p>Pamiętajmy też, że nie masy są winne, a człowiek na szczycie. Bo czym różni się dziś żołnierz chiński w Tybecie od żołnierza polskiego w Iraku? Nic, to po prostu kolejne masy wysłane by budować &#8220;drogę do pokoju&#8221;. A przecież siły nasz, siły chińskie cały czas ingerują w coś, co moim zdaniem jest dla człowieka bezcenne. W jego wolność. I nie mówię tutaj o romantycznej wolności, totalnym wyzwoleniu na koniu, cwałującym w stronę słońca. Chodzenie do sklepu, oglądanie telewizji, spacer, martwienie się deszczem to przecież też wolność.<br />
Człowiek powinien być wolny. I tyle chyba starczy.</p>
<p>Powiem wam, że i ja byłem sceptycznie do tego nastawiony. Ale czy coś mi szkodzi?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/wolny-tybet/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego gapię się w sufit?</title>
		<link>http://www.theelder.net/dlaczego-gapie-sie-w-sufit/</link>
		<comments>http://www.theelder.net/dlaczego-gapie-sie-w-sufit/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Mar 2008 15:24:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Domator</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Elder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.theelder.net/dlaczego-gapie-sie-w-sufit/</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego gapię się w sufit?
Od jakiś dwóch godzin leżę na łóżku i słucham muzyki. Łóżko jest nie pościelone, leżę obok piżamy i kołdry zwiniętej w jakiś kłębek. Prześcieradło zjechało mi prawie całe, pilot od telewizora wplątał się gdzieś głęboko, nie mam siły żeby go podnosić. Co najgorsze, nie wiem gdzie te siły się podziały, nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego gapię się w sufit?<br />
Od jakiś dwóch godzin leżę na łóżku i słucham muzyki. Łóżko jest nie pościelone, leżę obok piżamy i kołdry zwiniętej w jakiś kłębek. Prześcieradło zjechało mi prawie całe, pilot od telewizora wplątał się gdzieś głęboko, nie mam siły żeby go podnosić. Co najgorsze, nie wiem gdzie te siły się podziały, nie pamiętam żeby był powód do ich stracenia.<br />
Przed chwilą okropnie lało, teraz świeci słońce. Przez okno oglądam winogrona na ogrodzie. Ciekaw jestem ile jeszcze ten wrak rośliny będzie wisiał na tym płocie. A przecież nawet nie lubię winogron.<br />
Nic nie pcha mnie do działania. Myślę, że zaraz pójdę na obiad. Czyli jest na co czekać przez najbliższe dziesięć minut. A co z resztą dnia? Nie mam na co czekać, nie mam przy czym trwać. Pracę znowu odkładam na niebezpiecznie późno.<br />
I leżę i gapię się w sufit, jakby zaraz miał zejść do mnie syn boży i powiedzieć &#8220;nie lękaj się, twoje przepocone wyro nie jest już schronieniem, powitaj słońce i ciesz się&#8221;.<br />
I tydzień dobiega końca, już jutro piątek. Ale jutro wydaje się odległe. Tak odległe, że przyjdzie jeszcze po synu bożym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.theelder.net/dlaczego-gapie-sie-w-sufit/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
