Cheer up, emo kid!
Dojrzewanie zawsze jest trudnym orzechem do zgryzienia dla człowieka. Tu się zmienia autorytet, tam gust muzyczny czy literacki, za chwile widzisz, że twoje ciało przechodzi okropne zmiany i twarz masz całą w jakiś ropiejących krostach. Do tego po paru latach odkrywasz, że byłeś tak wielką emo ciotą, że aż strach. Pisałeś wiersze o aniołach, słuchałeś poezji śpiewanej, nie ruszałeś książek które nie mówią o problemach młodzieży i widziałeś jak świat zostawia cię w tyle. Nikt cię nie rozumiał. Najmniejsze gówno mogło zburzyć twój światopogląd i mogłeś użyć żyletki na sobie czy nawet skoczyć z okna.
Ania z Gdańska nie wytrzymała. Nakręcenie jej tyłka kamerą przez kolegów było takim ciosem, że jej ostatnim przyjacielem stała się skakanka.
Czasami oglądam swoich rówieśników i myślę, gdzie Dobry Bóg i moja matka popełnili błędy. Nie jestem taki jak oni. Z niejednym dzieje się teraz to, co ja mam już za sobą. Nie uważam się za dorosłego, dojrzałego. Nie pokazuję ludziom, że góruję nad nimi jak słońce. Idę swoją drogą, i patrzę kogo mijam. Poznaję osoby, które na co dzień, gdy spotykają ludzi w twarz, są szydercami, cwaniakami, czuja się ponad to wszystko. Gdy wracają do domu widzą, że nie porozmawiają ze ścianami, są sami, wchodzą do Internetu. I zaczyna się. Zmieniają się w artystów, wrażliwych chłopców szukających akceptacji. Odkrywają, że zaczyna im czegoś brakować. Dochodzą do wniosku, że chociaż mają 14, 15 czy 16 lat to na pewno brakującym ogniwem jest kobieta. I miłość. Są zdesperowani, olewani przez kogo można, śmieją się z ludzi w życiu, ale to w Internecie śmieją się z takich jak oni. Śmieją się z emo. I dobrze
Nie rozumiem i chyba nigdy nie będę rozumiał jak można tego nie zauważyć i nie zmienić się. Uważam, że człowiek zaczyna najlepszy okres swojego życia właśnie w okolicach lat 16. I nie potrzeba stałego, poważnego, życiowego związku żeby się wyszaleć. Żeby robić coś, co kiedyś będzie się wspominało ze łzą w oku. Po co nam dorosłość, dorosłość nie umiejętnie wykorzystana zamienia się prędzej czy później w odpowiedzialność, cholerną odpowiedzialność.
Apeluje z tego mało poczytnego i skrytego miejsca (bo mam nadzieję, że te osoby które powinny wezmą to sobie do serca a przestaną marnować czas na jakieś narzekania i płacz): Bawcie się. Nie stosujcie się do durnego Carpe Diem, lecz po prostu bawcie się. Żebyście mogli kiedyś, pufając fajkę przed domem i gładząc długą siwą brodę powiedzieć: “Wyszalałem się. Wtedy, gdy była to dobra chwila”.


Pijesz do kogoś za wyśmiewanie się z emokidów? :P
Komentarz napisany przez: Tremayne — luty 11, 2007 o 11:40 po południu
Słusznie, poprawiłem (zamotałem się).
Komentarz napisany przez: Domator — luty 12, 2007 o 7:44 po południu
Właśnie nie kumam, czemu takie tłumy śmieją się z emo (które to ponoć nawet subkulturą jest - niespodzianka!). Choć trzeba przyznać, że ludzie mają pomysły - co widać na Avalonie na przykład: http://www.forum.x-men.pl/viewtopic.php?t=955
PS. A Carpe Diem nie jest nawoływaniem do po prostu bawienia się? Tak mi się wydawało cały czas..
Komentarz napisany przez: Burzol — luty 13, 2007 o 12:43 przed południem
Nie. Carpe Diem to jakieś tam życie teraźniejszością i ubieranie prostych rzeczy w niestworzone ideologie. Ja tego nie uznaję. Żeby zdecydować czy pójść na zabawę czy nie nie muszę sobie co chwila mówić “idę, bo przecież żyję chwilą”. Idę bo mam ochotę.
Komentarz napisany przez: Domator — luty 13, 2007 o 7:57 przed południem
Musze przyznać, że dzisiejsza młodzież(razem z autorem;) jest popierdolona:P
Komentarz napisany przez: Leo — luty 14, 2007 o 12:02 po południu
Cholera, muszę się zgodzić.
Komentarz napisany przez: Domator — luty 14, 2007 o 12:35 po południu