Coolkon
Lasy szepcą, że dałem dupy. Ale ja twardo przy swoim, dałem połowicznie. Na Coolkonie, który odbywał się we Wrocławiu w dniach 2-4 marca zajechałem czysty. Bez obaw, wiedząc że zabawa będzie przednia. W rzeczywistości powitali mnie kolesie z oddziału SPAT biegający z plastikowymi karabinami oraz ich pomocnicy w cywilu, bez broni ale i tak dwa razy bardziej wczuwający się w rolę.
“Zbliżają się! Zbliżają się! ZBLIŻAJĄ SIĘ!”. Kim jestem, obcym, mega oprychem, mafiosem? Na szczęście żyję, nikt mnie z karimaty nie zastrzelił.
Nie zabili mnie też rycerze, którym Franki zrobił gałę i wyrwał z rąk miecze.
Byłem na prelekcji ICO, dowiedziałem się dużo o serwisie, o ludziach etc. Chyba najlepszy punkt programu (bo jedyny na jakim byłem).
Potem było wielkie gadanie o dupie Maryny bo nic fajnego w planach nie było (fakt, wjechaliśmy tam o godzinie 22 więc było już prawe po programie). Było winko i jakiś wieczór hentai. Dziwnie się poczułem gdy siedząc przed salą wybiegał jakiś gość i krzyknął:
- Ja pierdolę! Osiem macek w jednej dupie!
Ekipa ze sklepu usnęła, zaczęło się robić nudno. A szkoda, bo panowie ze sklepu byli bardzo uprzejmi, kulturalni i znali znaczenie słowa “prohibicja” (tylko znali). Ostatnim co od nich usłyszałem (chyba) było:
- Wiesz, Bukowski był chyba ostatnio w “Trójce”. - zaczął Franki
- Taa, jasne.
- No serio.
- Przecież Bukowski zmarł w 1994 na białaczkę.
- Serio? Masz jeszcze wina. - I mi nalał.
Gdy poszli spać zostałem sam z małą ekipą. Było nas trzech. Zwolnił się stół od gier, gdzie jacyś maniacy grali cały czas w jakieś figurki. Zagraliśmy w jakąś grę na refleks. Na końcu wdupiłem do potęgi.
Kiedy Vengar powiedział, że jedzie to pomyślałem, że zostanę na parę godzin sam jak palec, wśród bandy geeków.
Wyjechałem, spędziłem 4 godziny w pociągu, 18 w łóżku i oto jestem, i piszę do was.
Wyszło na to, że gdyby pojechał Zax albo Seishiro to twarz tego konwentu by się zmieniła. Gdyby chociaż Leonidas nie pracował w ten dzień. No ale trudno, nie umiem trwać samemu na tych imprezach. Bo przecież po to one są, by raz na jakiś czas ludzie chodzący w zbrojach i togach poczuli się swojsko i normalnie a tacy jak ja zostali zepchnięci na margines. Nastepny raz tylko ze sroga ekipą, nie ma zmiłuj się.
A “8 macek w jednej dupie” zostaje symbolem i hasłem konwentu.
To czekaj, ty sam jechałeś? No taa, Zax nic nie pisał nigdzie, a Seishiro się hajta, więc jakby już go nie było xD
No dobra, ale co, nie miałeś z kim się pointegrować? Veng, Franki, ekipa z Fanatyka? I to wszyscy? Leo znowu w tym swoim kinie zamiatał? :P No ok, ale co z miejscowymi? Co, kurwa, ze starwarsowcami? xD Przecież ktoś był chyba, nie? Bo nie kumam…
Ale ogólnie to powiem ci, że dałeś dupy.
Połowicznie xD
Komentarz napisany przez: Gunfan — marzec 4, 2007 o 3:25 po południu
Był Zabrak, Banita, Burzol i jakaś tam fanka + dwie osoby z Bydgoszczy. Grali w jakies plastikowe figurki, w makao i coś jeszcze. Reszta spała po domach albo miała przyjść później (ponoć Leo przyszedł). Zax dał dupy w ostatnim momencie, seishiro mówił wcześniej, że nie jedzie. Miałem jechać razem z Burzolem ale pojechał wcześniej, a że jestem jego kolegą to się nie obraziłem :P
Ekipa z Fanatyka fajna jest, ale zasnęło im się.
I o to co mnie spotkało :(
Komentarz napisany przez: Domator — marzec 4, 2007 o 3:31 po południu
Nieciekawy początek konwentowego roku. Ale spoks, Coolkon to nic specjalnie dużego, będą następne (większe) imprezy. Na niektórych może nawet będę xD Więc rozchmurz się :P
Komentarz napisany przez: Gunfan — marzec 4, 2007 o 5:24 po południu
Ogólnie było w sumie kameralnie, jak na możliwości Wrocławia…ale tak naprawdę nie było tak nudno jak to opisujesz. Było fajnie, geekowo i starwarsowo. Fantastycznie (w sensie fantastyki). Choć faktem jest, że CoolKon to w sumie niezaduża impreza, nastawiona na gry i różne inne konwentowe iwenty*, a nie integrację.
* Sam wymyśliłem, żeby napisać obce słowo „event”, w ten sposób. Ale jestem fajny.
Komentarz napisany przez: Burzol — marzec 4, 2007 o 9:04 po południu
No własnie Dom nie dał dupy:( 3 miesiące odkładania wazeliny, i wszystko to jak krew w piach!!! :P
W piatek mnie nie było, w sobote tylko wieczorem sie zjawiłem. Ot dla mnie cały Coolkon. I nie zabawiłem za długo, raz ze dla mnie konwenty to ludzie, a tych sensu strickte Zaxsowo-Brenczowo-Gufowych brakowało. Fakt był Otas, Miami na moment. Mało. I pierwszy raz wchodząć do szkoły stwierdziłem “gdzie ja kurwa jestem?!” Nadzieja Poznań - kwiecień. Tyle.
Komentarz napisany przez: Leo — marzec 5, 2007 o 1:02 po południu
No ziom, będziesz w kwietniu? Wypas :D
Komentarz napisany przez: Domator — marzec 7, 2007 o 7:11 po południu