PKS we Wronkach
Napis (jeden z wielu napisów) na ścianie:
Gosia kocham cię i chcę się z tobą walić
Proste wyznanie, prostego człowieka. Każdy czasami potrzebuje romantyzmu, potrzebuje stać się romantykiem chociaż na chwilę.
Napis (jeden z wielu napisów) na ścianie:
Gosia kocham cię i chcę się z tobą walić
Proste wyznanie, prostego człowieka. Każdy czasami potrzebuje romantyzmu, potrzebuje stać się romantykiem chociaż na chwilę.
Zbliżało się południe. I żeby nie było, południe zasłużone, zmęczony byłem bo w wakacje tryb życia prowadzi się bardziej nocny. I na totalnym “obiboku”.
Kiedyś już pisałem (prawda?), że obok siebie mam przedszkole, prowadzone przez bezhabitowe siostry zakonne. Przedszkole nosi imię Jezusa. Myślałem, że w wakacje jest zamknięte, tak jak inne przedszkola czy szkoły. Siostry mieszkające tu codziennie wyjechały sobie gdzieś na wakacje, a w zastępstwie przysłano dwie inne, z trójką czy czwórką dzieci.
Zbliżało się południe, a przez uchylone okno dochodziły do mnie krzyki i piski o niespodziewanych częstotliwościach. To te dzieci, nieświadome co czynią, sprowadzały mnie z powrotem na jawę. Na dzieci budzące mnie w końcówce czerwca miałem prosta metodę. Wystawiałem głośniki na parapet, otwierałem okno i puszczałem najostrzejszą muzykę jaką miałem w zasięgu. Już miałem w rękach album Christ Illusion Slayera, gdy coś we mnie pękło.
Pomyślałem sobie o tych czasach, gdy moja zabawa nie polegała na chlaniu i imprezowaniu ani tym bardziej na szwendaniu się po rozmaitych miejscach. Czasy, gdy sam biegałem w uwalonych spodniach po osiedlu będąc wszystkim. Kowbojem, rycerzem, żołnierzem, He-manem, no każdym.
To były gówniane czasy, bo nie chciałbym znowu być dzieckiem. Ale nikt mi wtedy nie przeszkadzał. Pomyślałem, że lepiej wypić sobie kawę i pójść zrobić śniadanie niż im przeszkadzać.
Dzieci zmyły się już po godzinie. Teraz jest cicho i wspaniale. Tylko, że ja już nie zasnę, muszę znowu czekać na noc. A każda noc zbliża mnie do września. Znienawidzonego, ale przecież nieuniknionego.