TheElder.net - Domator

poniedziałek 7 maja 2007 , 9:24 po południu

Majówka

Autor: Domator

No i koniec, majówka skończyła się już totalnie i oficjalnie. Zostały same zgliszcza, smród, puste naczynia i to dziwne uczucie… Ktoś kiedyś powiedział “wolność uzależnia”, co jest paradoksem samym w sobie. Trudno to wytłumaczyć, ale tak się właśnie czuję. Jak uzależniony od wolności. W szkole tak się ustawiłem, że miałem aż 11 dni wolnego. Obiecałem sobie ruszyć jakieś książki, pouczyć się i tak dalej. Nie udało się, z czego jestem bardzo zadowolony. Okazało się bowiem, że na ponad tydzień muszę być samodzielny. Sam żyć w domu, zapewniać sobie posiłki i po prostu przeżyć. Jak się kończy samodzielność i temu podobne próby w wieku dojrzewania wie każdy. Tak oto straciłem 90 złotych w ciągu tej wspaniałej majówki. Jeszcze dzisiaj oddawałem butelki do sklepu, żeby dostać marne 3 złote.

Pal licho imprezy, pal licho ilość wypitego alkoholu, pal licho tą w sumie nieskrępowaną wolność. Nie tym - wzorem ludzi których widzę codziennie w szkole - będę się jutro prześcigał. Zostanę sam na sam ze swoją małą eureką. Odkrywałem ludzi. Doszło do mnie, że ludzie na co dzień są istną burzą umysłów. Na początku odkryłem poetę Walta Whitmana, i to od niego zacząłem przejmować sposób, w jaki powinno patrzeć się na świat. Później odkryłem swojego kolegę ze starej szkoły, który jak przysłowiowe wino jest lepszy im starszy. Potem odkryłem sąsiada, mieszkającego dwie ulice dalej, będącego na permanentnym luzie. Godne podziwu! Odkryłem długie nie widzianą… koleżankę? Harcerskie czasy. Z blond dziecka stała się czarną emo-bitch. I fajnie, takie już uroki dorastania, że każdy stara się być oryginalny na swój sposób. Dzięki niej napisałem 12 wierszy w ciągu jednego dnia i jednej nocy. Odkryłem nowy zespół muzyczny, który tworzy ciekawą mieszankę a na pewno bardzo rozrywkową. Bębniarz grający na gracie, gitarzysta o wyglądzie młodego Ramonesa, basista o niesamowitym skillu, wokalista który wolałby chyba śpiewać w polskich melinach niż na światowych salonach, drugi gitarzysta będący wspomnianym wyżej kolegą-winem. Poznałem Elektryka, człowieka który bez żadnych skrupułów potrafił połamać parę płyt vinylowych i rozwalić swój sprzed grający małym młotkiem. Ot tak, dla zabawy.
Poznałem też osoby, których imion już nie pamiętam. Poznałem Madzię, ze sklepu “Żabka”, która piwko “Śląskie” puszczała nam bez kaucji. “Pani, bo nam się tu flaszka strzasła i nie wiemy co teraz.”

Byłem świadkiem niesamowitych zdarzeń. Widziałem zdarzenia śmieszne, wręcz rozbrajające. Widziałem sprzątanie ogrodu po imprezie, widziałem skok przez osiedlowe płotki, wtargnięcia na czyjeś posesje. Akcję, której iskrą zapalną była rzucona szybko głupia myśl. Byliśmy jak beczki prochu. Niewiele nam było trzeba by podłapać temat. Widziałem wielkie ogniska w których płonęły koce, plastikowe stoły, zapalniczki, styropian. Najbardziej chemiczne ogniska świata.
Znowu odwiedzałem śniegi, istne centrum osiedla. Czułem się jak chłopaczek z przedmieść. Wspaniałe uczucie.

Uwielbiam swoje osiedle, od tych paru dni duma mnie rozpiera, ponieważ mogę tutaj mieszkać. Przez parę dni maja obce były mi smutki, rozterki czy problemy wszechświata (które przecież dźwigam na sobie codziennie :) ). Piszac ten tekst, jak widać w poprzednim zdaniu, pozwoliłem sobie nawet na emotkę. Wspaniale wpłynął na mnie ten weekend, wyczekuję już kolejnych spotkań i tych gorących cytatów, które zawsze kończą się lawiną śmiechu. Dzięki wam ludzie za te ostatnie dni. Trudno mi będzie wrócić do szarych tygodni, to szarych ryjów mijających mnie dzień w dzień. Trudno, ale podołam. Chociaż ja nie rozumia dlaczego…

Jesteśmy młodzi, i to jest piękne.

* * *
« Nowsze wpisy







"Wielkim artystą jest ten, kto zwalcza w sobie romantyka."
Henry Miller
BYKOM STOP!Spam Karma 2.3GET FIREFOX!Powered by WordPress