Jadę tramwajem na moje wspaniałe osiedle i już jestem prawie przy końcówce gdy mijam cmentarz. Rzecz niby normalna, cmentarz stoi (no, właściwie to leży) na Junikowie od wielu lat.
Ale na placu, za płotem cmentarza istny supermarket. MROWIE straganów z kwiatami, zniczami itp. I do tego buda z goframi. Buda z hot-dogami. Buda z kiełbasą. O piernikach nawet nie mówię. A straganiki rozkładają się tam już od poniedziałku, gdy święto przypada w środę. W dodatku już mają mnóstwo kilentów.
Na czym właściwie polega to święto? Sprawdziłem na Wikipedii. Obraz prawdziwy wygląda jednak inaczej. Starsi ludzie tabunami biegna na cmentarz by czyścić groby. Koniecznie czyścić tak, żeby był wyczyszczony lepiej niż grób sąsiada zmarłego. Chociaż jedni Cyganie robią z grobów użytek i sobie na nich ucztują :)
Teraz coś o czym jest głośno jak cholera, codziennie, w każdych wiadomościach. Histroię Ani wszyscy znamy już na pamięć i wszyscy nią rzygamy. To historia nie yżytych idiotów, słabej psychicznie dziewczyny i kijowych rodziców, którzy nie mielu u córki nawet krztyny zaufania. Nie ma co nawet o tym się rozpisywać. Dzisiaj natrafiłem na takiego newsa. Tu już sprawa jest śmieszna, bo nie wytrzymał sznur. Co za cholerny czarny żart od życia! Ostatni policzek w życiu, tak na dobre zapamiętanie. Zachowanie życia wygrało nagrodę.
Jutro walnę wam porzadniejszą notkę, dzisiaj krótko i - o dziwno- nie związane ze mną. Żyjąc jeszcze na fali “Clerks 2″ chciałem wam polecić pewną stronę filmową w tym i jeden tekst.
Nie jest to wielki serwis filmowy, walący masowo różne teksty. Tu recenzje są przemyślane, są rzemiosłem jednego człowieka. I nie ma tam strachu przed polecaniem filmów robionych dla masowej publiki. Nie ma tam sztucznego chwalenia kina ambitnego czy niezależnego, tylko dlatego że właśnie tak się nazywa. Brak tam sztuczności, jest za to ufanie we własny gust.
Leonidas nie prosił mnie o tą reklamę. Ale ja się czuję w obowiązku poinformować was o świetnej recenzji “Clerks 2″. Zajrzyjcie koniecznie.
Oto nadeszło zwieńczenie poprzednich wpisów. Świeża, acz nie pisana na gorąco tylko z trzeźwym spojrzeniem na film recenzja! Tak, wreszcie udało mi się zmobilizować i napisać parę słówek! Spoilery czychają w recenzji, ostrzegam.
Czy nie boicie się sequeli? Bo ja się boję, tymbardziej jeżeli poprzednie części należą do grupy moich ulubionych filmów. Nie czekam na nie z takim spokojem jak np. na kolejnego Spider-mana. To znak, że poprzednią część uwielbiałem i liczę, że nowa pokaże klasę. Gdy dowiedziałem się, że będzie Clerks 2 to nie wiedziałem co o tym myśleć. Pierwszą część uważam za genialną, serial tez mi się podobał, spełnił moje oczekiwania. Komiksy były trochę gorsze, ale co innego papier a co innego ekran. Pozwiedzałem Internet, zobaczyłem parę newsów o drugiej części. Dowiedziałem się, że będzie kolorowa, że nie będzie dziać się w sklepie z jedynki, że będzie dziać się dużo później i że nie wiadomo czy będzie Jay i Cichy Bob. Właściwie, odebrałem to jako zaprzeczenie pierwszej części. Gdy reżyser wprowadza tak duże zmiany względem poprzedniego filmu to nie za bardzo wiesz co o tym sądzić. Nie wiesz jak to będzie wyglądać i jak to wypali i jesteś wkurzony. Nie masz tej wizji którą ma reżyser. Gdy odszedłem od komputera byłem załamany, wyobrażałem sobie totalny upadek ulubionych bohaterów. I czas mijał, nie interesowałem się już filmem tak jak np. interesowałem się wcześniej “Zemsta Sithów” czyli nie czytałem spoilerów, nie oglądałem zdjęć z planu czy z samego filmu. A mogłem to zrobić, gdyż Clerks 2 miało całego bloga na którym dawali zdjęcia i filmy z planu.
Został miesiąc do premiery a ja ruszyłem do Internetu. Polska premiera: BRAK. No tak, do przewidzenia. Wszedłem na bloga Clerksów i co czytam? 8 minutowe owacje na stojące w Cannes, zadowolony Tarantino! Zadowolony Rodriguez! Nie było to gadanie w stylu “parę osób widziało i im się podobało”. To było gadanie autorytetów filmowych. To był słowa Tarantino, jednego z najlepszych reżyserów na tej planecie!
Ok, dostałem małe spoilery, plakaty, kilka screenów i moje nastawienie poprawiło się tylko trochę. W końcu nie miałem jakiegoś sensownego zarysu fabuły, nie wiedziałem, naprawdę nie wiedziałem czego się spodziewać.
Aż nastał dzień dwudziestego pierwszego lipca roku 2006. Z zasady nie ściągam masowo filmów z neta. Właściwie to wcale ich nie ściągam ale tu musiałem zrobić wyjątek, gdyż nic nie wskazywało jeszcze na Polską premierę. EMule świecił pustką, aż w końcu po tygodniu coś znalazłem. Wrzuciłem 5 plików i jak sie po kilku dniach okazało, tylko jeden z nich był drugą a nie pierwszą częścią filmu. I to ten o najmniejszej wielkości! Rip był średni, ale na szczęście wszystko z filmu zrozumiałem, widziałem i przyjąłem. Byłem zachwycony ale brakowało mi jeszcze chociaż jednego seansu by mieć wyrobione zdanie.
Aż nastał dzień dwudziestego października roku 2006. W tym właśnie dniu nastąpiła Polska premiera filmu i jak się okazało ktoś ruszył głową oraz ruszył z reklamą nie gorzej niż z jakąś komedią lata! Widziałem reklamy w TV, plakaty na mieście, plakat w mojej szkole oraz polską oficjalna stronę! Wiele do życzenia pozostawiała oczywiście forma tej reklamy w której porównywano Clerks do Americam Pie… No cóż, czymś do kina ludzi trzeba przyciągnąć.
Dwudziestego pierwszego października wybrałem się na wieczorny seans razem z fandomowym kolegą - Burzolem. Jako, że obaj jesteśmy także wielkimi fanami Smitha to mieliśmy mnóstwo pytań. Jakie będzie tłumaczenie? Czy będzie cenzura? Czy będzie dobry dźwięk? Ile osób będzie w sali? I jak do diaska będzie wyglądał pierwszy nasz film Smitha na wielkim ekranie?
Na każde z tych pytań otrzymaliśmy (no, przynajmniej ja otrzymałem) odpowiedzi. Ale może od początku.
Film zaczyna się jako czarno-biały, po pierwszych minutach przechodzi w kolor. Na początku Dante jak codzień przyjeżdża pod sklep by go otworzyć. Niestety pożar który spowodował Randal przez nie wyłączenie expressu do kawy uniemożliwia duetowi sprzedawców dalszą pracę w tym miejscu. Drugiemu duetowi bohaterów uniemożliwia za to handlowanie trawką i obijanie się pod sklepem. Chcąc nie chcąc Dante i Randal muszą iść do nowej pracy, a Jay i Cichy Bob muszą znaleźć nowe miejsce do psucia…
Następnie akcja rzuca nas w przyszłość, niedaleką co prawda ale już widzimy Sprzedawców szykujących się do kolejnego, dnia w restauracji “Mobby” (w sieci fast foodów, które mogliśmy widzieć i w innych filmach Smitha). W przeciwieństwie do pierwszej części filmów dzień pracy nie zapowiada się zwyczajnie. Tutaj bowiem ma być to ostatni dzień pracy Dantego. Jako 33-letni mężczyzna postanowił się on ustatkować i wyjechać z narzeczoną na Florydę. Od początku wiemy więc, że nie będzie tak “zwyczajnie” jak ostatnio ;)
Między czasie do New Jersey wracają Jay i Cichy Bob. Z rozmowy dowiadujemy się, że złapała ich policja i wracają z odwyku. Jay stara się zachować abstynencję od narkotyków za pomocą Boga, Jezusa i Biblii.
Smith jak już to pokazał nie raz ma talent to rozkręcania filmu z pozoru brakiem akcji i rozmowami. Dialogi są genialne, że wspomnę tylko rozmowę o Transformerach (i o tym jak to one są do dupy), o wyższości Gwiezdnych Wojen nad Władca Pierścieni (wspaniała rozmowa!) czy o tym, że nigdy nie idzie się z dupy do ust podczas seksu. Ale wbrew pozorom i wbrew reklamom film nie stara się pozować na młodzieżową komedię o seksie jak wspomniane już “American Pie”. Owszem, seksu jest dużo, ale tym razem z perspektywy dojrzałych ludzi, którzy z sentymentem wspominają liceum i z sentymentem patrzą w przeszłość. Tak, jak widać dojrzałość bohaterów daje się im we znaki co mi się osobiście podobało. Pokazało, że nie wszyscy, nawet wiecznie pewny siebie Randal są zadowoleni z obecnego stanu rzeczy. Widzą, że mając 30 lat i pracując w fast foodzie zaszli strasznie nisko. To dlatego Dante wyrywa się z miasta do innego stanu, by wreszcie ustatkować się i stać się poważnym. Ale w restauracji nie pracuje tylko Randal, Dante i ich szefowa Becky. Dla rozweselenia czy nawet rozjaśnienia tej knajpy dano tam nerdowatego 19-latka o imieniu Elias. Ten fan Transformerów i Władcy Pierścieni, pochodzący z bardzo katolickiej rodziny, prawiczek i nie doświadczony niczym chłopak jest w restauracji obiektem żartów Randala a także przeciwieństwem dla “starych” Clerksów. To świetnie wymyślona postać, dobrze że ją wprowadzono. Pokazuje to różnice pokoleniowe. Jedni na przykład uważają za jedyną prawdziwą i świętą Trylogię “Gwiezdne Wojny” a drudzy “Władcę Pierścieni”.
Sądzę, że reżyser sam bije się w pierś. Przecież Sprzedawcy byli wzorowani na jego życiu. Nie skończył studiów, od 16 roku życia pracował w sklepie, aż w końcu został reżyserem. Smith mówi do widza, że nie należy popełniać niektórych błędów w życiu, oczywiście nie dosłownie ale pod maską śmiechu daje się wyczuć coś takiego. Co zresztą pokazuje też scena z kolegą Sprzedawców z liceum, który odwiedza restaurację oraz rozmowa Dante i Randala w samochodzie. Oglądając to, świetnie czułem się ze świadomością, że jestem jeszcze taki młody :) . Ale broń boże nie jest to jakieś wielkie i główne przesłanie filmu! Nie zdziwią mnie osoby, które czegoś takiego nie poczuły. Ale mamy coś, co napewno zauważyliście. Pochwałę, czy docenienie przyjaźni. Scena w więzieniu mówi wszystko.
Ale nie chciałbym rozpływać się tylko w pochwałach bo były trzy sceny, które po prostu poraziły mnie w oczy.
Pierwsza to ta, gdzie Dante i Becky tańczą na dachu. Muzyka porywa cały personel i całą klientelę do tańca. I zamienia się to z zabawnego roztańczenia któremu ulega i widz w przesadę rodem z Hollywoodzkich musicali, otóż przypadkowi ludzie z ulicy zaczynają masowo tańczyć układ taneczny jak profesjonalny zespól taneczny na dworze. Wiem, że miał być to taki przerywnik właśnie w lekko przesadnym stylu, ale jednak nie pasowało mi to ni w ząb. Można było to jakoś “uciąć” przed przesadzeniem :) Druga scena miała być bardzo wzruszająca ale taka nie była. Znowu coś nie pasowało. Nie chcę tu się jeszcze bardziej rozwijać nad fabułą bo to zamieszane. Chodzi w każdym razie o małą dziewczynkę z okna kiwającą do Dantego. Wiem, że miało mu to cos uświadomić, ale nic a nic mi ta scena nie pasowała. Trzecia scena to końcowa impreza, niby śmieszna ale taka jakoś dziwna. A zachowanie Eliasa może i śmieszyło, ale do czasu. Aż nie rozpiął rozporka.
Na szczęście, sceny chociaż słabe to nie zepsuły mi znacząco wizerunku filmu w moich oczach. Ale podsumowanie będzie na końcu.
Teraz parę słów nie o samym filmie ale o jego polskiej stronie medalu. Tłumaczenie? Mówcie co chcecie, dla mnie pierwsza klasa. Mieli nawet konsultanta od wulgaryzmów! I pewnie dzięki temu przeklinanie bohaterów wypada bardzo naturalnie, tak jak my to robimy na codzień ;)
Może napiszę jeszcze o muzyce. Soundtrack nie składa się ze specjalnie dla filmu komponowanych utworów np. przez orkiestrę czy jakiegoś wykonawcę. To bardzo różni artyści, w różnych numerach pasujący jak ulał do swoich scen.
King Diamond w kawałku “Welcome Home” w scenie w której Jay i CIchy Bob wracają do miasta rządzi! Później bohaterowie (Jay i Randal) straszą Eliasa (mega-katola) też Diamondem, tym razem “Invisible Guest”. Piosenki w oryginale nie ma w filmie, ale pojawiła się na płycie z muzyką. Do tego mamy Samanthę Fox, która urozmaica muzycznie imprezę czy fenomenalnie “odtańczone” przez Jay’a “Good bye, horses” (Q Lazzarus and Garvey). Pokochałem tą piosenkę. Całość jest idealnie zamknięta przez zespół którego się nie spodziewałem. Znany z pierwszej części Soul Asylum i tutaj użycza swojego repertuaru. Film sie kończy, znów robi się czarno-biały. Kończy się w znanym sklepie więc naprawdę czujesz się jakbyś widział scenę z jedynki. Wspaniały zabieg. Szkoda jedynie, że końcówkę czyli powrót sklepu ograniczono do scen, z muzyką, tak że dawało to efekt “przyspieszenia”.
Podsumowując, ten film jest świetny. Wspaniale ogląda się druga część ulubionego filmu, która spełnia twoje oczekiwania. Jedynka nie została pobita, o nie. Ale z czystym sumieniem położę DVD z drugą częścią obok pierwszej. Z Bardzo czystym, czego nie mogę powiedzieć o najnowszych Gwizdnych Wojnach. Padło kiedyś pytanie, podaj od Gunfana: “czy to w takim razie powinno nazywać się Clerks DWA?”. Odpowiadam dzisiaj z całą pewnością siebie: TAK. Ja jako fan jestem zadowolony. Znowu mamy przekrój przez pop kulturę, już nowszą, już tą, która tak strasznie wybiegła na przód.
Prawdą jest też, że Smith nie zrobił z drugiej części powtórki z kina niezależnego. Kogo to dziwi, gdy na koncie pojawia się kolejne zero na końcu liczby i gdy ktoś wyrabia sobie markę, może włożyć w film o wiele więcej pieniędzy niż te 12 lat temu, gdy wsadzono naprawdę małą sumę na amatorski film. Dziś gdy Kevin ma wielu fanów na świecie oczekiwania wobec dalszego ciągu tak kultowego filmu były ogromne. Czy Smith je spełnił? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Moje oczekiwania zostały spełnione, co będę powtarzał.
I jeszcze małe info na koncu, jako jedyni, zostaliśmy w sali do końca napisów, wyganiały nas dwie osoby ale my uparcie siedzieliśmy. Dzieki temu wyłapaliśmy jeden komunikat na końcu napisów: “Jay and Silent Bob will return one day.” Niech każdego fana natchnie to do wyczekiwania jakiegokolwiek info i pierwszych wieści na blogu Smitha. Bo po tym filmie aż się chce więcej. Z niecierpliwością czekam, i wracam do poprzednich dokonań.
Dzisiaj przez moment jeden z największych serwisów o Gwiezdnych Wojnach padł ofiara hakera. Imperial City Online nie padło ofiarą jakiegoś tam polskiego hakera, tylko “fuck team”. Zreszta patrzcie sami, bo chociaż strona już działa to ja udokumentowałem stronę główną ICO sprzed paru godzin:
Jak się zapatrujecie na serię bedące rozważaniem w stylu “co by było gdyby…”? Widzielismy już wiele ciekawych wariacji - walki, duety czy zadziwiające wydarzenia jak np. Marvel Zombies. Ostatnio Marvel ruszył z nowym ongoingiem pt. “Blade”. [Osobiście lubie badać nowe serie, ale nie o tym chciałem pisać.] Chyba każdy zna lub chociaż słyszał o tym łowcy wampirów. Gdy wyszukiwarka Multiversum pokazała mi właśnie ten tytuł zaciekawiłem się. Po obejrzeniu okładki byłem wręcz nastawiony entuzjastycznie. Oto Spider-man z odkryta do połowy maską, wystawia kły i atakuje Łowcę. Pomyślałem sobie, że bedzie to kolejne gdybanie ze strony wydawnictwa. Obejrzałem inne okładki z zapowiedzi i wyglądało mi na to, że co numer Blade bedzie niszczył innego bohatera z uniwersum który okaże się wampirem :)
Zeszyt kupiłem, okładka narysowana jest świetnie. Podoba mi się. Nastawiłem się na numer pełen akcji, tylko Spider i tylko Blade. W rzeczywistości jest gorzej niż myślałem. Spider-man ginie już na drugiej stronie komiksu! (No dobra, nie ginie. Ginie miało zobrazować, że walka kończy sie na drugiej stronie, w rzeczywistości Pająk oddany jest S.H.I.E.L.D. by się nim zajęli) Za to po chwili pojawia się nam sam Dracula! On też szybko ginie i obie ofiary odwieziona sa do specjalnej jednostki S.H.I.E.L.D. Nie wiadomo własciwie czemu, ale po chwili w siedzibie, dwóch pracowników okazuje się wampirami i chce ożywić Draculę. Oczywiście Blade interweniuje i zabija kogo tam trzeba (całe tabuny wapmirów). Cała historia przerywana jest krótkimi retrospekcjami z życia Łowcy, autor zresztą przyznaje, że ogląda Lost :) Do tego zaznacza, że ma nadzieję, że czytelnik nie jest fanem Blade’a. Czy to świadczy na korzyść komiksu? Wiem, że fani to nie główny filar dochodów z tej seri, ale jednak gdybym był fanem to bym się zdenerwował, można przecież naginac postać i jej historię do tego, by nie tylko fani ale i tacy ludzie jak ja sięgnęli po komiks, ale nie można tego robiż z takim rozmachem! Jeżeli o mnie chodzi to kupię drugi zeszyt bo ma się w nim pojawić Dr. Doom. Ale jeżeli i drugi zeszyt zawiedzie to daję sobie spokój z serią. Nie spodziewałem się niesamowitego komiksu co miesiąc, ale chciałem zwykłego pojedynku 1 vs. 1 których w komiksach było przecież tysiące! Motyw z okładki, dzieki któremu ludzie kupują komiks (No bo bądźmy szczerzy, ilu fanów Spidera dało się skusić ta okładką? Wg. mnie wielu.) kończy się zanim się zaczął. Jeżeli i Doom tak skończy to nie warto! Po prostu nie warto.
Jeszcze kewstia rysunków, są one moim zdaniem przeciętne. Nie piękne, nie brzydkie. Poza okładką oczywiście, którą narysował ktoś inny i która jest bardzo dobra (o czym możecie przekonać się poniżej). Niestety, jak dla mnie zmarnowany pomysł na świetną walkę i historię. Oby w przyszłości autorzy nie popełnili tych samych błedów.
Wszedłem dzisiaj do szkoły i ujrzałem taki oto plakat oprawiony w ramę. Zdziwiłem się! Zdjęcie zrobiłem telefonem, jakość słaba ale i tak fakt pozostaje faktem. Ktoś inny niż ja poczuł się, by zawiesić coś takiego na ścianie. Chciałbym znaleść ta osobe, chociaż nie spodziewam się drugiego takiego geeka…
Do tego wszystkiego właczyłem telewizor. Natknałem się na krótki spot do Sprzedawców i jest mi cholernie przykro, że próbuje się zrobić z tego filmu kolejna komedię dla nastolatków (”American Pie to szarlotka u babci!”), coś co ma być modne jeżeli idzie o młodzieżowe filmy. Chyba nie tędy droga.
A z drugiej strony cieszy cokolwiek, wreszcie coś się rusza (cholera, do premiery zostały 3 dni, czas prze-najwyższy!). Hmm, kiedy wreszcie przyjdzie czas, że przestane się cieszyć z czegokolwiek a zacznę z konkretów? Widać, w takich sprawach wciąż się kształtujemy.
Civil War bez wątpienia jest komiksowym wydarzeniem roku, które wywróci świat Marvela do góry nogami. Cały crossover jakim jest Civil War jest wydawany już od maja. Ja, jako że mam zaległości, przeczytałem pierwszy zeszyt dopiero niedawno.
Dużo się mówi o tym, że żeby czytać Civil War należy zagłębiać się w serie poprzedzające czyli “House of M” oraz znacznie krótsze “Road to Civil War”. Ja po dwóch zeszytach ze Spider-manem i z podstawową wiedzą o świecie Marvela podszedłem do seri.
Przyznaję, wypada znac coś więcej by wyłapać wszelkie smaczki i nawiązania. Na końcu zeszytu podane są pozycje które teoretycznie ułatwiają zrozumienie Civil War. Podano takie tytuły jak: New Warriors: Reality Check, New Avengers vol. 1: Breakout, Astonishing X-men vol. 1 HC, Fantastick Four (vol. 1-3 HC), Secret War HC oraz pare albumów “solowych” z Kapitanem Ameryką, Wolverinem i Iron Manem. Generalnie to kilka pozycji faktyczniejest potrzebynch ale niektóre podane sa tam tylko po to, żebyś zostawił więcej pieniędzy w sklepie :)
Od wielu już osób słyszałem, że Civil War jest słabsze z numeru na numer i strasznie nierówne jeżeli idzie o poboczne serie. Trudno się dziwić, samo wydarzenie rozkłada się aż na 21 seri! Od jedno zeszytówek po 10-zeszytowe. W takim ogromi etrudno zachować równośc i jeden poziom. Gdybym całość miał oceniać po jedym zeszycie to pewnie nie dał bym rady, gdybym miał oceniac sam pomysł na serię to stwierdził bym, że to jedna z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek czytałem! Sam pomysł rejestrowania super-bohaterów przez rzad i podzielenie się na dwa obozy jest wspaniały! Jeżeli do tego dochodzi wywołanie z tego powodu wojny między nimi to już jestem zachwycony! Zaangażowano do tego wszystkich bohaterów, którzy liczą się obecnie w Marvelu! Będzie nawet Punisher, polujący na herosów. Podobno pojawia się już w piątym zeszycie, którego się oczywiście nie mogę doczekać.
Do tego ostatnia strona zapowiada większy szum w uniwersum Marvela.
Tak, podobało mi się. Co więcej, zmobilizowało mnie to do sięgnięcia po moje satrsze komiksy. Spider-man, Punisher… Spodziewajcie się receznji innych komiksów, nie do końca najnowszych.
(wszystkie ilustracje pochodzą z Civil War #1, wziąłem je z serwisu www.x-men.pl)
Kolejna notka dot. Clerks 2 po prostu musiała tutaj nadejść. Filmweb zaczął reklamowac film napawdę widocznie na swoim portalu oraz jest wreszcie ostateczna wersja polskiego plakatu, widać na nim kto objął patronat nad filmem. A nie są to mali sponsorzy! Wspomniany wyżej Filmweb, Polsat, Onet.pl, Allegro, Viva, Eska, Metro i kilka innych, mniej ważnych. Do tego dystrybutor wziął się wgarść dając nam niezłą stronę www zwaną “oficjalną polska stroną”. Można ją zobaczyć TUTAJ. Moim zdaniem prezentuje się nieźle, chociaż nazywanie w naszym kraju dwójki sprzedawców “najbardziej kultowymi postaciami ostatniej dekady” to lekka przesada i pobudka po latach. Przecież pierwsza część była wydana raz na VHS do aż do tego roku!
Niestety, na razie tylko Filmweb stanął na wysokości zadania (chociaż przyznaję, Vivy nie oglądam, Eski nie słucham). Liczyłem tutaj na Allegro ale widze tam tylko wejściówki na pozaz przed premierowy, nawet nie sprzedają plakatów. Polsat leci u mnie często i nie widziałem tam jeszcze ani jednej wzmianki. Szkoda. Szkoda, że niektórzy objęli patronat małym kosztem by mieć tanią reklamę. Czasu jest niewiele, wiec i niewielkie są perspektywy na jakieś zmiany.
Do “Clerks 2″ pozostał tydzień. Tydzień do mojego małego wydarzenia sezonu. Wybiore się oczywiście do kina, poproszę o plakat… To na pewno nie ostatnia notka z krótkim Clerksowym newsem!
Piłkarska reprezentacja Polski sprawiła niezwykle miłą niespodziankę swoim kibicom i odniosła pierwsze od 20 lat zwycięstwo z Portugalią. W Chorzowie podopieczni Leo Beenhakkera zwyciężyli 2:1, a obydwie bramki dla gospodarzy strzelił Euzebiusz Smolarek.
- Onet.pl
Własciwie to nie interesuję się piłką nożną. Nudzi mnie to, nie pociąga więc od tego sportu uciekam. Czasami jednak nie da się uciec, imprezy pokroju MŚ czy Euro dominują naszą telewizję i umysłu wielu Polaków. W spożywczym gadają o jednym, przy piwie o jednym, w szkole i pracy o jednym. W tym roku podczas Mistrzostw Świata media nagłośniły sprawę flag żeby wspierać naszą reprezentację. Flagi zwisały z domów całej pijanej Polski i jak je zawiesili tak zostały. Minął pierwszy (przegrany) mecz a one wisiały. Minął drugi, wciąż wisiały. I tak dalej. Dopiero po mistrzostwach zniknęły i pewnie wrócą dopiero za cztery lata.
Siłą polskich kibiców na pewno jest to, że wpierw intensywnie kibicują, widzą porażkę, krytykują ale i tak przy najbliższej okazji kibicują równie intensywnie co na początku.
W każdym razie, wczoraj Polska wygrała mecz. I to nie z byle kim, bo wygrała z Portugalią. Tak, kraj który w prawie wszystkim jest 30 lat za murzynami wygrał ze światową gwiazdą piłki nożnej. Kraj który nie znaczy zupełnie nic w świecie w końcu wygrał! Niby jedna jaskółka wiosny nie czyni ale wszyscy i tak krzyczą już, że jesteśmy w Euro i że Smolarek to bohater narodowy. I ja się cieszę z tego newsa, przed takimi newsami uciec się wręcz nie da. Wreszcie nie jesteśmy takimi skończonymi szmaciarzami :)
Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie wielkopolskich fanów Star Wars. Odbędzie się ono 14 października. Zbieramy się pod poznańskim ratuszem, o godzinie 12, zaś później udamy się do “Dzika” na ulicy Długiej (w razie problemów - zapraszam do obejrzenia mapki). Na spotkaniu odbędzie się prelekcja na temat (a może raczej ‘opowieść o’?) Nowej Republice. Jak można było przewidzieć, w planie przewidziane są również tradycyjnie: rozmowy, dyskusje, oraz SW Miniatures. Serdecznie zapraszamy.
Poza tym planuję drobnę zmiany na blogu ale rozłożyła mnie choroba, leżę w wyrze i oglądam kolejno:
- Spider-man
- Spider-man 2
- Blade
- Blade II
- X-men 2
- The Punisher
- Sin City
- Wściekłe Psy
Więc zmiany będą jak wstanę z łóżka (to nie będą wielkie zmiany). Na spotkaniu może mnie nie być właśnie przez chorowanie…
Aha, jeżeli Internet to wytrzyma to dostaniecie rekację cety na pewną starą notkę. Do następnego!