Przyszłość w ciągłym ruchu jest
Po trzech latach w kosmosie sonda SMART 1 z prędkością 7 tysięcy kilometrów na godzinę uderzy w miejsce zwane Morzem Doskonałości i wznieci tuman pyłu, którego skład chemiczny bardzo interesuje naukowców. Eksperci z Europejskiej Agencji Kosmicznej podkreślają, że sonda nie tylko skutecznie przetestowała supernowoczesne urządzenia, ale pomoże też w planowanej kolonizacji księżyca.
- Onet.pl
Cholera, przeraża mnie to. Nie to, że sonda uległa zniszczeniu (przecież miała się rozwalić). Nie to, że narobiła pełno zdjęć czy, że była bardzo szybka.
Nauka chce postępu. Ale czy on musi przebiegać w taki sposób? Teoretycznie podbój galaktyki nie powinien być dla mnie czymś nowym, skoro mam za sobą mrowie powieści S-F w których dzieje się doslownie wszystko. Z drugiej strony nauczyłem się, że to tylko fikcja i w rzeczywistości nigdy nie próbowałem połączyć tego z rzeczyistością. Stąd też nigdy nie interesowałem się lotami kosmicznymi i nie siedziałem przed telewizorem w nadziei na odkrycie przez załogę nowych galaktyk.
Ogrom wszechświata zawsze mnie w jakiś sposób przygniatał. Myśl, że coś co cię otacza, miejsce w którym żyjesz nie ogranicza się do twojego malutkiego kraju czy kontynentu ale do czegoś nieskończonego. Czegoś, co jest nie do ogranięcia przez ludzki umysł. Sądze, że nie raz ktoś kto spojrzał w gwiazdy poczuł ile tak naprawdę znaczy w tym wszystkim. I pewnie poczuł, że znaczy bardzo niewiele, właściwie nic.
W każdym razie, słysząc w Faktach usłyszałem przy okazji jakie idą z tym plany. Powoli zaczyna się wyścig, nie tak ostry jak w zeszłym stuleciu ale tak samo ważny. A idzie o kolonizację (!!) księżyca! Rzecz tak bardzo - wydawało by się - odległą NASA planuje “opanować” do roku 2020. W tym samym czasie Chiny chcą prowadzić intensywne badania dotyczące wydobywania z księżyca surowców. Jakich nie mam pojęcia, nie chodzi przecież o żółty ser.
Nie było by tych wszystkich badań gdyby naukowcy lub analitycy nie stwierdzili, że za parę(dziesiąt?) lat zajdzie potrzeba na dodatkowe surowce lub ludzkośc stanie przed problemem przeludnienia.
Problem przeludnienia to też ciężki orzech do zgryzienia i to tym mysli się już od naprawdę długiego czasu. Słyszałem o pomyśle tak zwanych “podwodnych miast”. Widziałem szkice i autentycznie, wyglądało to jak rysunek z książki S-F .
Dziś żyjemy jeszcze w sferze planów. Pewnie problemy przeludnienia a co za tym idzie problemy z żywnością mnie ominą. Ominie mnie tez problem tych wszystkich spalin i wycinania lasów. Chwała bogu*.
Ale nie ominie tych, którzy urodzili się wczoraj, dzisiaj czy urodzą się w najbliższych latach. Im później tym lepiej. To oni będą świadkami, gdy zrobimy o ten jeden krok za dużo.