Z dzisiejszym dniem rocznik 90-ty wszedł na kolejny etap.
Trochę to smutne, bo już nie będzie blogów głupich gimnazjalistek, będa blogi głupich licealistek a to do siebie jakoś z nazwy nie pasuje.
Rocznik 90 w Internecie zawsze kojarzył mi się z bijącymi po oczach czcionkami, masą błędów ortograficznych a do tego pełno wklejonych rysunków z misiami i jakimiś świecącymi cekinami.
Przoduje w tym wszystkim onet i jego portal blogowy. Dzienniki (a co, użyjmy takiego zamiennika) oferowane tam, są proste w obsłudze, proste w założeniu i proste w użytkowaniu. Małym nakładem pracy można dostać piękny, rózowy pamiętniczek gotowy do pisania czegokolwiek. Poza różowością 90-tka często pokazuje klimaty bardzo gotyckie, opisujące spanie na grobach i śpiewanie piosenek Nightwisha przy wierzbach (płaczących). Próby samobójcze, zawody miłosne, obgadywanie koleżanek, próby ćpania, pierwsze popijawki, wymyślone przygody erotyczne, potyczki z nauczycielami, nie uczciwi rodzice, nie uczciwy chłopak. Czasami chciałbym komuś powiedzieć, że lekarz bedzie lepszym pomysłem niż pisanie w Internecie ale natychmiast opamiętuję się i wdzięczny jestem za taką wolną arenę jaka jest sieć. Każdemu to coś daje, jednemu więcej a jednemu mniej.
Rzeczy rożnych osób, które czytam znajdziecie w menu po prawej. Właściwie to tylko jeden link jest po znajomości ale reszta naprawdę jest godna uwagi, sami możecie to zresztą ocenić.
Skoro zacząłem już pisac o blogach i menu to oficjalnie powiem, że mam layout taki sam jak Smith. Nie wybrałem go dlatego, że on go ma ale dlatego, że po prostu mi się podoba. Przez długi czas myslałem zresztą, że Smith ma layout na zamówienie a jak się okazało tylko trudno go ściągnąć (niewiedzieć czemu). Dzieki jakiemuś uczynnemu mieszkańcowi Stanów Zjednoczonych, którego wyłapałem w Google dostałem .zipa pocztą. Właściwie to tylko grafiki brakuje mi do szczęścia, tej nieszczęsnej grafiki, która “robi się”.
It’s not Rock ‘n’ Roll High School (tu nie bedzie upustu frustracji, lecz lekki wywód myslowy).
No, ale tytuł tego wpisu nie jest na pokaz, trzeba napisać coś o Liceach. Spotkałem dzisiaj pare osób zadowolonych z nowej szkoły, ba! Opisy na gg sugerowały by, że na dzień dobry w niektórych szkołach byli gimnazjaliści dostali walizkę pieniedzy i ładną kobietę w szopie pod domkiem. Moi mili, nie ściemniajcie. Nie bójcie się przyznać, że coś wam w nowej szkole nie poszło, że nie wyglądało tak złoto jak na informatorze, że poziom towarzyski nie jest taki wysoki jak w statystykach. Nie zgrywajcie zadowolonych z życia i w niebo wziętych. Postarajcie się wykrzesac z siebie to co wam nie pasuje. To zrozumiałe, większość swoich obecnych, szkolnych znajomych znacie dopiero parę godzin a niektórzy już wzbudzają w was śmiech a wasze plany lekcji są pewnie znacznie gorsze niż te dwa, trzy miesiące temu. Pewnie denerwuje was, że z waszego osiedla na zadupiu musicie iść około kilometra z buta i jechac od 10 do 50 minut tramwajem. Może niektórych wkurza tez durne zdjęcie na nowej legitymacji czy sieciówce. Nie pasuje wam, że przypadkiem trafiliście do klasy filmowej, mając umysł scisły - lub odwrotnie.
Nie widzicie miejscówek by palić papierosy, nie widzicie ładnych klas, widzicie obsrane kible, widzicie obraz źle złożonej klasy. Mordy z pięciu światów. Jeżeli na domiar złego, w klasie nie macie żadnej ładnej dupy a wasza wychowawczyni to zasuszona szyszka pracująca w tej szkole od 20 lat to w ogóle macie przewalone. Pozostanie wam zaszycie się w książkach i danie rodzicom prawdziwą radość, płynąca z nauki i dobrych ocen.
Pocieszcie się, że to tylko trzy lata…
A na koniec zdjęcie miejsca, do którego będę uczęszczał przez najbliższe trzy lata:
