Idzie wrzesień…
Jutro 1 września. Oznacza to przekroczenie psychicznej bariery i definitywny koniec wakacji w mojej głowie. Przez 10 miesięcy, w każdy dzień roboczy bedę spędzał prawie 2 godziny, (dokładnie 100 minut) w samym tramwju. W tygodniu będzie to dokładnie 500 minut. Miesiąc to średnio 1000. Rok szkolny to około 10 000 minut. Problem jest taki, że nie chce mi się tego przeliczać na godziny, wybaczcie. Jednak zapewniam, że to kupa czasu która idzie na marne czyli na spaniu lub słuchaniu muzyki ze słuchawek.
Jeżeli dodać do tego jakieś trudne akcje w szkole to w ogóle bedę wracał do domu na pół żywy.
Kiepsko to widze, ale czy chce czy nie, czas by powitać wrzesień. Miesiąc którzy przeklinają wszyscy uczniowie…
A i dzisiaj prezentują prawie ostatnią i finałową nowa odsłonę bloga.
Layouta dostałem od Father Luke’a a zrobił go Jillij. Niby jest zerżnięty w 90% ale wszak (naprawdę napisałem to słowo?) po to go udostępnia na swojej stronie. Grafika jest jeszcze “standardowa” ale jak w końcu Jackson się obudzi gałązki znikna i pojawi się coś (mam nadzieję) porażającego pięknem.
Ten ładny layout ma niestety wadę. Jakiś nie wykrywalny dla mnie bug, który siedzi w IE nie pozwala na rozwijanie się menu przy niektórych wejściach na stronę. Na razie nie udało się tego naprawić ale pracuję nad tym. Chwytam się wszystkiego po całej sieci…
Żeby użytkownik IE mógł poznać pełny obraz bloga wystarczy kliknąć np. w tytuł notki. Wszystko wtedy powinno działać (ha, pewnie i tak nie działa, więc drogi IE’owcu cierpliwości). Inną i znacznie wygodniejsza metodą jest instalarka przeglądarki Mozilla Firefox. Jest naprawdę lepsza od Internet Explorer. Aż sam się dziwię, dlaczego tak długo zwlekałem z instalacją.


